Relikt zimnej wojny w krwawym potrzasku
W wyniku starć sił rządowych z protestującymi na ulicach stolicy Nikaragui zginęło już ponad 130 osób, a co najmniej 1000 zostało rannych. Manifestanci proszą Waszyngton o interwencję w obronie przed siepaczami marksistowskiego dyktatora, zapatrzonego w Chiny i Wenezuelę.
Dramat rozpoczął się ponad miesiąc temu. Wszystko zaczęło się od pożaru w rezerwacie Indio Maíz, dziewiczym lesie będącym siedzibą wielu gatunków roślin i zwierząt. Władze Nikaragui nie zrobiły nic, żeby go powstrzymać, więc pojawiły się opinie, że wypalenie rezerwatu było im na rękę. Chodziło przede wszystkim o to, żeby zyskać więcej ziemi pod uprawę dla lokalnych rolników. Wydarzenie wywołało protesty studentów, którzy dotychczas popierali władzę.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.