To połowa kadencji, a porażek wystarczyłoby na dwie
G ł ównym powodem, dla którego Donald Trump wygrał wybory, była jego obietnica „oczyszczenia bagna” (drain the swamp). W kampanii starał się odmalować swoją rywalkę Hillary Clinton jako symbol zepsutego Waszyngtonu, a przede wszystkim obrończynię władzy Wall Street oraz bankierów odpowiedzialnych za kryzys 2008 r. Chwilę po zaprzysiężeniu okazało się, że Trump żadnego bagna nie wyczyści: ani w kontekście personalnym, ani na drodze systemowych regulacji ograniczających wpływ instytucji finansowych na politykę. Co więcej, zatrudnił w swoim rządzie miliarderów z owym bagnem silnie związanych.
Wielkim wyborczym postulatem Trumpa była likwidacja historycznej reformy ubezpieczeń zdrowotnych autorstwa poprzedniego prezydenta, zwana kolokwialnie Obamacare. „The Donald”, jak określają go zwolennicy, nie miał jednak żadnego pomysłu na to, czym ją zastąpić. Kiedy w Kongresie zaczęły się debaty na temat wprowadzenia nowego systemu, twardogłowi republikanie zaczęli się kłócić z tymi umiarkowanymi i nie udało się znaleźć 51 głosów za kompromisową wersją nowych przepisów. Nieznający się na subtelnej sztuce negocjacji Trump wezwał do pilnego głosowania i napisany na kolanie projekt upadł.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.