Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięć plag w przetargach z branży IT

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Zalew odwołań i skarg od firm biorących udział w konkursach, nadużywanie przez urzędników zamówień z wolnej ręki, zmowy wykonawców. Takie są główne zarzuty stawiane przez Urząd Zamówień Publicznych

Zamówienia na dowody biometryczne, na system PESEL2, na platformy P1 i P2, czyli system e-Zdrowia, na system e-Podatki, na systemy informatyczne dla Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Opisywane od miesięcy przez DGP problemy z informatyzacją administracji znalazły odzwierciedlenie w opracowaniu UZP dla Sejmu.

Okazuje się, że choć przetargi na sprzęt komputerowy i systemy informatyczne stanowią ledwie 7 proc. wszystkich zamówień w Polsce, to firmy biorące w nich udział odpowiadają aż za 18 proc. skarg złożonych do Krajowej Izby Odwoławczej. Z tego 37 proc. jest oddalanych. Jacek Sadowy, prezes UZP, komentuje: "W dużej mierze to uprawnienie jest nadużywane, a odwołania są składane w okolicznościach, które nie mają uzasadnienia".

W efekcie kiedy średnio dla wszystkich przetargów od ich ogłoszenia do wykonania w 2012 r. mijało 85 dni, to w zleceniach na IT ta średnia wynosi 115 (czyli jest o jedną trzecią dłuższa). W pierwszej dziesiątce firm najczęściej odwołujących się od wyników i skarżących na zamawiających znalazły się cztery przedsiębiorstwa specjalizujące się w informatyce: Comarch, Asseco, Sygnity i Qumak-Sekom. Wszystkie to polskie firmy, których działalność opiera się w dużej części na publicznych zleceniach. Każda z nich tylko w ubiegłym roku złożyła od 23 do 42 odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej.

- Zamówienia publiczne i branża IT? Kłopoty murowane. Dla nas najbezpieczniej jest w ogóle nie dopuścić do wyboru wykonawcy, bo ktokolwiek by wygrał, i tak będą odwołania, oskarżenia o korupcję, zmowy, dziesiątki kontroli - uważa urzędnik jednego z resortów zapytany o przetargi w branży informatycznej. Sadowy mówi po prostu o "bezwzględnej walce o kontrakty".

Ta bezwzględna walka w ocenie UZP wywołuje pięć groźnych chorób:

1 - firmy nadużywają swoich uprawnień w celu blokowania udzielania zamówień publicznych. Odwołania są formą obstrukcji, a skargi powodują, że zamówienia mają problem ze startem. Tak było z ogłoszonym w styczniu 2012 r. przetargiem na system e-Podatki. Firmy nim zainteresowane złożyły dziesiątki skarg na treść zamówienia. W efekcie kilka razy zmieniono ogłoszenie i kilka razy przesunięto termin jego rozstrzygnięcia. Na jesieni przetarg rozstrzygnięto po raz pierwszy i od razu posypały się skargi do KIO od oferentów, którzy przegrali konkurs. Trzeba było procedurę wyboru powtórzyć. Ostatecznie udało się umowę podpisać dopiero po roku i 13 dniach.

2 - nadużywanie przez zamawiających, czyli urzędy, procedur niekonkurencyjnych, czyli przetargów ograniczonych, czy konkursów z wolnej ręki. Średnio na całym rynku przy małych zamówieniach o wartości poniżej 130 tys. euro takie łatwiejsze procedury są stosowane w 13 proc. spraw, w przypadku IT co trzecie zamówienie ogłaszane jest w specjalnym trybie. Niewiele lepiej jest przy dużych sprawach - średnia dla całego rynku to 9 proc., ale już w branży IT to 29,1 proc.

3 - nieuprawnione odstępowanie od obowiązku stosowania ustawy przez instytucje publiczne, czyli zamawiający najpierw udziela małych zamówień o wartości nieprzekraczającej 14 tys. euro (można bez przetargu), a potem powołując się na prawa autorskie, twórcy systemu udzielają mu kolejnych zamówień z wolnej ręki. Tak właśnie było w przypadku opisywanego przez DGP ustawionego przetargu na system PESEL2. Ogłoszono go w 2008 r. i od razu podzielono na cztery części. Pierwsza - mała - była konkursem ofert. Wygrał ją IBM. Potem okazało się, że koncern jako jedyna firma może wykonywać resztę zamówienia.

4 - opisywanie przedmiotu zamówienia publicznego za pomocą tak szczegółowych cech technicznych, które ograniczą konkurencyjność danego postępowania. Przykładowo w październiku ub.r. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych ogłosił przetarg na zakup 541 komputerów. Wszystkie z wymogiem zainstalowania na nich systemu Windows 7.

5 - zmowy wykonawców. Jednym z najgłośniejszych przypadków (zarzut ten został zakwestionowany przez KIO) był przetarg na budowę platformy P2, czyli systemu e-Zdrowia.

Według Julii Pitery, przewodniczącej komisji ds. administracji i cyfryzacji, opinii UZP nie sposób marginalizować. - Sądy UZP są bardzo ostre i dla branży informatycznej na pewno nieprzyjemne. Ale niestety to przecież w zamówieniach na IT wybuchł jeden z największych skandali korupcyjnych ostatnich lat. To problem systemowy - podsumowuje w rozmowie z DGP Pitera.

Odwołania przegranych są popularną formą obstrukcji

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

ROZMOWA

UZP zamiast konkurencji broni urzędów

@RY1@i02/2013/069/i02.2013.069.00000050b.801.jpg@RY2@

Wacław Iszkowski prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, przewodniczący Rady ds. Informatyzacji działającej przy resorcie cyfryzacji

Prezes UZP nie zostawił suchej nitki na firmach z branży internetowej. W ocenie urzędu toczą one bezpardonową walkę, której efektem są liczne nieprawidłowości.

Dziwi mnie taka postawa prezesa urzędu, który powinien stać nie tyle w obronie administracji, ile wolnej konkurencji na rynku, czyli właśnie firm starających się o publiczne zlecenia. Oczywiście nie twierdzę, że cała branża informatyczna jest bez winy, zdarzały się przypadki nieczystych zagrań, był problem z korupcją, ale to były jednostkowe sprawy. Czarne owce zawsze się trafiają. Zresztą wina leżała także po stronie administracji. Mimo to od wielu miesięcy cała branża ma zepsutą opinię. A tezy prezesa UZP jeszcze ją umacniają.

UZP przedstawił wyliczenia. To nie publicystyka.

Proszę zwrócić uwagę, że większość, około 90 proc., przetargów w naszej branży - jest rozstrzyganych bez najmniejszych problemów. To zamówienia samorządowe, zamówienia na sprzęt, te przeprowadzane elektronicznie. Problem jest tylko z dużymi zamówieniami na centralne, drogie systemy. I to te przetargi wpływają na statystykę. Ale nie jest to tylko kwestia złej woli czy, normalnej przecież na rynku, walki przedsiębiorców. Systemy takie - choćby jak potrzebne do stworzenia e-zdrowia, e-podatków, unowocześniania rejestrów - trzeba projektować od początku, bo są zupełnie nowymi rozwiązaniami. To niestety powoduje problemy, bo każdy najmniejszy czasem szczegół może mieć znaczenie. Proszę spojrzeć na Niemcy czy Wielką Brytanię - tam też takie zamówienia przysparzają problemów.

Czy branża ma pomysł na poprawę sytuacji?

Razem z Ministerstwem Administracji w ub.r. przygotowaliśmy rekomendacje zmian w prawie zamówień, tak by było lepiej przystosowane do rynku informatycznego. Kilka pomysłów zostało uwzględnionych w nowelizacjach przepisów, ale wiele, np. kwestie związane ze zdolnością finansową wykonawców, wciąż nie są rozwiązane.

Rozmawiała Sylwia Czubkowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.