Bez zmian w zatrudnieniu urzędników
W ubiegłym roku kolejny raz odejść z administracji było mniej niż w poprzednich latach. Z urzędem żegnają się tylko emeryci i specjaliści
Liczba zatrudnionych w administracji rządowej prawie się nie zmienia. Płace, mimo że są zamrożone, rosną. Tak wynika ze sprawozdania dotyczącego funkcjonowania służby cywilnej w 2012 r. Dzieje się tak, mimo że ubiegły rok upłynął pod hasłem zapowiadanych zmian systemowych i ograniczenia zatrudnienia. Zebrane dane wyraźnie wskazują, że nie udało się tego zrealizować.
Nie odchodzą
Ze wspomnianego sprawozdania wynika, że odejść z urzędów było mniej niż w 2011 r. Po raz kolejny w korpusie odnotowano spadek wskaźnika fluktuacji zatrudnienia (tj. stosunku liczby odejść z pracy do przeciętnego zatrudnienia w badanym okresie w osobach). Z danych wynika, że 2012 roku wyniósł on 6,2 proc., a w 2011 r. - 7,3 proc.
Szef służby cywilnej podkreśla jednak, że podstawowym problemem dyrektorów generalnych związanym z zatrudnieniem jest odchodzenie z pracy w urzędzie kompetentnych pracowników ze względu na niskie i mało konkurencyjne wynagrodzenie.
- Wciąż mamy problemy z ich zatrzymaniem - potwierdza Ivetta Biały, rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego.
Co ważne, ubiegły rok był drugim z rzędu, w którym zatrudnienie w administracji nie rosło. Tyle że w 2011 r. ubyło ok. 1,6 tys. etatów, a w kolejnym już tylko 367.
- Dyrektorzy generalni powinni się oswoić z potrzebą redukcji zatrudnienia i szukać okazji do oszczędności na etatach - wskazuje prof. Krzysztof Kiciński, wiceprzewodniczący Rady Służby Cywilnej.
Ze wspomnianego dokumentu wynika też, że na spadek poziomu zatrudnienia miały wpływ naturalne zmiany kadrowe, w tym odejścia na emeryturę oraz nieprzedłużanie umów terminowych. W nielicznych jednostkach racjonalizowano zatrudnienie, w tym m.in. w resortach spraw zagranicznych oraz transportu. Z analizy szefa służby cywilnej wynika, że to właśnie w ministerstwach zanotowano największy spadek zatrudnienia (o 493 etaty). Do tej redukcji doszło, mimo że resorty pracy i zdrowia przejmowały pracowników likwidowanych jednostek. Za to wzrost zatrudnienia nastąpił w innych urzędach centralnych (o blisko 300 etatów). Przyczynił się do tego m.in. Główny Inspektorat Transportu Drogowego, który przyrost tłumaczył zatrudnieniem urzędników do obsługi fotoradarów.
Płace wzrosły
Mimo zamrożenia pensji urzędników te z roku na rok wzrastają. Z raportu wynika, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w korpusie służby cywilnej w 2012 r. z uwzględnieniem nagród i dodatkowego wynagrodzenia rocznego kształtowało się na poziomie 4729 zł. Było więc wyższe niż w 2011 r. o 2,1 proc. (o blisko 100 zł). Szef służby cywilnej tłumaczy, że jest to tylko wzrost w ujęciu nominalnym, bo po uwzględnieniu wskaźnika inflacji sytuacja wygląda odwrotnie.
W ubiegłym roku najwyższe pensje otrzymali urzędnicy zatrudnieni w placówkach zagranicznych. Kształtowały się one na poziomie 7,7 tys. zł. Średnio o 700 zł mniej zarabia się w ministerstwach, a w urzędach wojewódzkich przeciętne pensje wyniosły niespełna 4,3 tys. zł.
- Na te podwyżki wpływają różnego rodzaju dodatki, w tym stażowe, i dlatego płace, choć nieznacznie, to jednak wciąż rosną - potwierdza prof. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
Tańszy minister
Nie zmieniają się zarobki "R", czyli osób na najważniejszych kierowniczych stanowiskach, np. ministrów czy ich zastępców. Raport pokazuje, że kolejny rok z rzędu są niższe od tych otrzymywanych na wyższych stanowiskach w służbie cywilnej, np. dyrektorów departamentu. W 2012 r. ich przeciętne miesięczne wynagrodzenie wyniosło 12,2 tys., czyli o blisko 700 zł mniej, niż zarabiają średnio dyrektorzy. Jeszcze większa przepaść dzieli "R" od zarobków dyrektorów generalnych (ci zarabiają około 17 tys. zł miesięcznie).
- Nie powinno być takich dysproporcji, bo administracja rządowa jest przecież jednolita. Nie ma podstaw do tego, aby wiceminister zarabiał mniej od dyrektora departamentu - przekonuje dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Podkreśla, że w tym przypadku dochodzi do dyskryminacji płacowej.
Bez nowelizacji
Z raportu wynika, że ten rok nie zapowiada wielkiego przełomu w pracy urzędów. Od czterech lat szef służby cywilnej obiecuje nowelizację ustawy pragmatycznej urzędników. Kolejny projekt został w ubiegłym roku złożony do zespołu ds. programowania prac rządu. Ten zakładał m.in. redukcję obciążeń regulacyjnych dla jednostek oraz uelastycznienie przepisów dotyczących służby cywilnej. Niestety, jak czytamy w sprawozdaniu, decyzja o podjęciu dalszych prac nie zapadła.
Szef służby cywilnej jako sukces wskazuje skierowanie we wrześniu 2012 r. do rozpatrzenia przez Stały Komitet Rady Ministrów rekomendacji w zakresie redukcji zatrudnienia w administracji rządowej poprzez wprowadzenie współczynnika zastępowalności. Zgodnie z tym dokumentem zmniejszenie zatrudnienia w rządowych instytucjach miało nastąpić przez wprowadzenie mechanizmu, zgodnie z którym na każde dwie osoby odchodzące z pracy można zatrudnić co najwyżej jedną nową.
Niestety decyzja o kontynuacji prac w tym zakresie też nie zapadła.
- Do takiego sposobu redukcji zatrudnienia nie można podchodzić mechanicznie, bo np. ze względu na informatyzację niektóre stanowiska są niepotrzebne i trzeba je likwidować, ale potrzebne są też nowe etaty. Np. nasze członkostwo w UE może wymagać tworzenia kolejnych miejsc pracy - przekonuje prof. Krzysztof Rączka.
- Te informacje pokazują, że szef służby cywilnej wprawdzie może podejmować działania, ale jest uzależniony od rządu i nie może prowadzić samodzielnej i skutecznej polityki zmian wobec urzędników - argumentuje dr Stefan Płażek.
Sprawozdanie szefa służby cywilnej musi być teraz zatwierdzone przez premiera.
121,7 tys. osób liczy korpus służby cywilnej
7 tys. zł wynosi średnie wynagrodzenie w ministerstwach (członków korpusu służby cywilnej)
12,5 tys. osób jest zatrudnionych w ministerstwach (członkowie korpusu służby cywilnej)
4,7 tys. zł wynosi średnie wynagrodzenie w korpusie służby cywilnej
@RY1@i02/2013/071/i02.2013.071.18300040i.813.jpg@RY2@
Donald Tusk, premier
Urzędnicy to ocean, to dżungla. Gdzie mogę, interweniuję. Byłem za słaby. Staram się limitować najbliższą okolicę przez zamrożenie płac i zamrożenie etatów. Porażka jest bezdyskusyjna. Nie dałem rady - powiedział w "Drugim śniadaniu mistrzów" w TVN 24
@RY1@i02/2013/071/i02.2013.071.18300040i.814.jpg@RY2@
Sławomir Brodziński, szef służby cywilnej
Wynagrodzenia w korpusie realnie jednak spadają. W 2009 roku o 2 proc., w 2010 roku o 1,2 proc., a o 0,7 proc. w 2011 roku. Podobnie jest w tym roku - przekonywał na łamach DGP
@RY1@i02/2013/071/i02.2013.071.18300040i.815.jpg@RY2@
Profesor Jacek Jagielski z Uniwersytetu Warszawskiego, autor komentarza do ustawy o służbie cywilnej
Każda ekipa rządząca chce mieć swoją prawdziwą służbę cywilną. Tymczasem to kadra urzędnicza służąca państwu, a nie takiej czy innej opcji politycznej - argumentował podczas debaty DGP
@RY1@i02/2013/071/i02.2013.071.18300040i.816.jpg@RY2@
Profesor Józefa Hrynkiewicz, była dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej
Tego, ilu jest urzędników, chyba nikt nie wie, a już na pewno nie wie tego rząd. Na razie postępuje tylko demontaż służby cywilnej - podkreślała w wywiadzie dla DGP
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu