Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Hipermarkety kontra lokalne sklepy. Imperium kontratakuje

1 lipca 2018

Budownictwo

Deweloperzy budujący wielkopowierzchniowe obiekty handlowe czują się dyskryminowani. Jak twierdzą, polityka nie powinna ograniczać biznesu, a to robi. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, reprezentujący mały i średni biznes, jest oburzony utyskiwaniem gigantów.

Zgodnie z art. 10 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 647 ze zm.) w celu określenia polityki przestrzennej gminy jej rada podejmuje uchwałę o przystąpieniu do sporządzania studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Dokument przygotowuje wójt, burmistrz albo prezydent miasta. Jednym z jego elementów jest stwierdzenie, gdzie mogą znajdować się obszary rozmieszczenia obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 400 mkw .

Ten przepis w praktyce oznacza, że jeśli dana gmina chce, to jest w stanie zablokować budowę dużych obiektów handlowych.

Deweloperzy budujący hipermarkety twierdzą, że to ograniczenie wolności gospodarczej. Narzekają także, że decyzje samorządów są często upolitycznione i nie wynikają z realnych potrzeb mieszkańców. Nie ma też sposobu, aby się od nich odwołać.

- To inwestor, a nie władze, ponosi koszty budowy obiektu handlowego oraz bierze na siebie ryzyko związane z ewentualnym niepowodzeniem przedsięwzięcia - przekonywał innych deweloperów Aleksander Walczak, prezes Dekada Realty, podczas spotkania zorganizowanego przez EurobuildCEE poświęconego szkodom wyrządzonym inwestorom przez ustawodawcę.

W efekcie powstał list otwarty deweloperów powierzchni handlowych, który ma zostać przekazany Ministerstwu Infrastruktury i Rozwoju oraz sejmowej komisji infrastruktury. "Zwracamy się z prośbą o zmianę obowiązującej ustawy (...) poprzez likwidację zapisów o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych" - czytamy w nim.

Zdaniem Doroty Wolickiej, wiceprezes ZPP, to skandaliczne postulaty. Tłumaczy, że jeśli zostałby ograniczony wpływ samorządu na kreowanie lokalnej polityki przestrzennej, doprowadziłoby to miasto po mieście do ruiny. - Jeżeli gmina jest w stanie ograniczyć zapędy deweloperów i hipermarketów - to doskonale. Mały i średni biznes bez jakiejkolwiek ochrony prawnej nie miałby żadnych szans w konkurencji z zagranicznymi molochami - mówi Wolicka.

Jak wskazuje, już teraz widać opłakane skutki rozwoju sklepów wielkopowierzchniowych w Polsce. - I co mają zrobić lokalni sklepikarze? Pójść na kasę do hipermarketu, oczywiście z umową o dzieło? - pyta retorycznie Dorota Wolicka.

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.