Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Jak z faktury zrobić reklamówkę z gotówką

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

E-afera może sięgać oficerów Komendy Głównej Policji i ważnych polityków

Agenci CBA i prokuratorzy odkryli mechanizm, który pozwolił jej szefom wyprowadzić z firmy Netline 730 tys. zł, aby później tą gotówką przekupić dyrektora Centrum Projektów Informatycznych.

Prezes i wiceprezes dolnośląskiej firmy Netline zostali zatrzymani w środę na kolejnym etapie śledztwa dotyczącego korupcji przy wielkich przetargach na projekty informatyczne. Dziś nadzorujący śledztwo prokuratorzy z warszawskiej prokuratury apelacyjnej zdecydują, czy będą wnioskowali o umieszczenie obydwu biznesmenów w areszcie. Od października w areszcie przebywa też Janusz J., kolejny wiceprezes tej samej firmy. - Mieliśmy dowody, że przekazywał on łapówki Andrzejowi M., dyrektorowi CPI, który odwdzięczał się kontraktami dla Netlineu. Przez ostatnie miesiące weryfikowaliśmy, skąd brał gotówkę - mówi DGP jeden ze śledczych znających kulisy sprawy.

Prokuratorzy podejrzewają, że posłużyły do tego trzy faktury na 730 tys. zł. Z wielokrotnie zawyżoną wartością wystawiały je firmy np. za dostarczenie sprzętu Netlineowi. Nadpłacona suma wracała do dolnośląskiej firmy jako gotówka, którą Janusz J. mógł zapakować do walizki i w dyskretnym miejscu przekazać dyrektorowi M.

Według ustaleń prokuratury zatrzymani właśnie prezes i wiceprezes spółki mieli świadomość mechanizmu i akceptowali faktury. Usłyszeli zarzuty działania na szkodę własnej firmy. - To uniwersalny mechanizm tworzenia funduszu łapówkowego. Pieniądze z firmy trzeba wyprowadzić na konkretnej podstawie - wyjaśnia jeden z naszych rozmówców. Po zatrzymaniu jesienią Janusza J. pozostali członkowie zarządu w komunikatach i sprostowaniach odcinali się od jego działalności. Jednak w rzeczywistości nie przestali wypłacać mu wynagrodzenia.

Do tej samej sprawy agenci CBA zatrzymali, a sąd aresztował dwóch kluczowych menedżerów z globalnych koncernów IBM i HP. Według prokuratury tylko od przedstawiciela tej ostatniej firmy Andrzej M. dostał 1,5 mln zł. - Nawet przy założeniu, że menedżer zarabiał 30 tys. zł miesięcznie, musiałby oddać skorumpowanemu dyrektorowi swoje pensje z trzech lat. Sprawdzamy więc hipotezę, że obydwa koncerny miały specjalny fundusz łapówkowy, i to, jak go zasilały - przyznaje jeden z naszych rozmówców.

Oficjalnie zarówno szef CBA Paweł Wojtunik, jak i nadzorujący śledztwo zastępca prokuratora apelacyjnego Waldemar Tyl mówią, że jesteśmy na początku wyjaśniania e-afery. Wśród badanych wątków jest również taki, w którym korupcja nie kończy się na urzędniku średniego szczebla, jakim był Andrzej M. Jak już jesienią informowaliśmy na łamach DGP, Komenda Główna Policji i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podpisywały kolejne kontrakty z Netlineem, mimo że prezes Jacek W. miał postawione zarzuty karne przez prokuraturę we Wrocławiu. Co więcej, gdy uroczyście podpisywano kontrakt w Warszawie, był właśnie poszukiwany przez wrocławskich policjantów w celu ustalenia miejsca jego pobytu. Zarzuty dotyczyły dokładnie tego samego mechanizmu, czyli wyprowadzania ze spółki Netline pieniędzy za pomocą fikcyjnych faktur.

- Trudno uwierzyć, że zaledwie dyrektor M. był w stanie, przy tych wszystkich wątpliwościach, tak mocno wspierać firmę. Jeśli znajdziemy dowody na korupcję generałów policji czy polityków, nie będzie litości - zapewniają śledczy.

Śledczy sprawdzają, czy w firmach IBM i HP były fundusze łapówkowe

Szybki pieniądz, duży wstyd

Założona w 2007 r. spółka Netline Group rozwijała się błyskawicznie dzięki kontraktom podpisywanym z Komendą Główną Policji oraz Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Według danych z oficjalnej strony zaledwie po trzech latach jej obroty przekroczyły 100 mln zł. To efekt zdobycia zamówień na budowę aplikacji e-Posterunek, a później e-Usługi. Pierwsza miała przenieść policyjne dochodzenia z papieru do komputera, a druga umożliwić obywatelom załatwianie różnych spraw za pomocą internetu. Ten projekt w 85 proc. jest finansowany przez Unię Europejską. Wynikiem podejrzeń, że przyznaniu zamówień towarzyszyła korupcja, jest wstrzymanie przez Brukselę rozliczania całej osi Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.

ZIR

@RY1@i02/2012/096/i02.2012.096.00000040c.803.jpg@RY2@

Mechanizm wyprowadzanie pieniędzy na fundusz łapówkowy

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.