Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Szkodząc wielkim koncernom, szkodzisz społeczeństwu?

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Państwo nie jest naszą matką, ani nawet ojcem. Jeśli czegoś nam zakazuje, i to pod groźbą kary, mamy prawo wiedzieć dlaczego, i musimy móc w łatwy sposób uniknąć popełnienia precyzyjnie określonego przestępstwa. Niektórzy rodzice czasem pozwalają dzieciom jeść cukierki, żeby za chwilę dać po łapach - bo ciągutki to nie cukierki. Państwu robić takich rzeczy nie wolno.

Kiedy czytam ustawę o prawach autorskich i prawach pokrewnych, mam wrażenie, że autorom przepisów stali za plecami pełnomocnicy koncernów produkujących filmy, muzykę i gry komputerowe; wszystko, czym można młodym ludziom zawrócić w głowie, po czym dać im po łapach, jeśli będą ściągać i kopiować, a nie zapłacą. Przepis, na mocy którego można zostać skazanym nawet na rok więzienia, brzmi: Kto posiada, przechowuje lub wykorzystuje urządzenia lub ich komponenty... Chodzi tu o konsole, na których ktoś wcześniej złamał zabezpieczenia, mające chronić przed odtwarzaniem nielegalnych kopii gier komputerowych. "Kto posiada" - i już.

Jeśli oszukujesz albo grozisz, zgodnie z kodeksem karnym będziesz ukarany, o ile robisz to "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej". Jeśli jednak kupisz używaną konsolę, bo taka jest tańsza, możesz pójść siedzieć, choćbyś nie miał pojęcia o przeróbkach, jakie zostały w niej dokonane. I na nic podstawy polityki karnej każdej szanującej się demokracji, zgodnie z którymi nie ma przestępstwa, jeśli społeczna szkodliwość czynu jest znikoma. Konsola via internet sama zawiadamia macierzysty koncern, że została spiratowana, koncern zawiadamia policję, policja wzywa posiadacza, posiadacz dostaje zarzuty i - jeśli prokurator się postara - idzie do więzienia. Słuszne interesy koncernów uratowane. Nieuprawniona korzyść majątkowa - w postaci kupienia tańszego, bo używanego urządzenia - potępiona. I to w postępowaniu karnym, finansowanym z pieniędzy podatników, żeby było jasne.

Przepisy karne muszą być precyzyjne i racjonalne, a machina wymiaru sprawiedliwości powinna nas ścigać, tylko jeśli pogwałciliśmy społecznie doniosłe wartości. Jeśli koncern wykaże, że poniósł przez nas szkodę, może wejść na drogę cywilną i zażądać zwrotu utraconych korzyści. Ale od pilnowania interesów producentów ogłupiających gier są ich adwokaci, a nie utrzymywane przez obywateli organy ścigania.

@RY1@i02/2012/022/i02.2012.022.000000200.802.jpg@RY2@

Barbara Kasprzycka, kierownik działu prawo

Barbara Kasprzycka

kierownik działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.