O nowym modelu procesu karnego. I obawach prof. Lecha Gardockiego
Jeżeli pozwolimy na ugruntowanie się przekonania, że nowela niesie za sobą wyłącznie zło i nie zaowocuje niczym dobrym, to rzeczywiście może spotkać ją totalne fiasko. Defetystyczna krytyka okaże się wówczas samospełniającą się przepowiednią
Z dwóch rodzajów polemik zdecydowanie wolę tę konstruktywną. Otwiera ona pole dyskursu nad zgłoszonymi argumentami i dzięki temu zazwyczaj dobrze służy sprawie. Na łamach "Prawnika" przeczytałem ostatnio felieton pod znamiennym tytułem "Jak na amerykańskim filmie" (DGP 51/2014) autorstwa prof. Lecha Gardockiego, który obszernie wypowiedział się na temat rekodyfikacji prawa karnego procesowego dokonanej nowelą do kodeksu postępowania karnego z września ubiegłego roku (wejdzie ona w życie - w swej zasadniczej części - 1 lipca 2015 r.) Ponieważ autor tego felietonu zarzucił mi brak wyobraźni i niepoprawny optymizm w kwestii powodzenia przyjętej reformy, nie mogę jego słów pozostawić bez odpowiedzi.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.