Handel długami w internecie nie ma nadzoru
● Wciąż brak podstaw prawnych kontroli działalności e-giełd
Elektroniczne giełdy wierzytelności działają bez żadnego nadzoru. Nie ma przepisów, które regulowałyby zasady ich funkcjonowania. Skutek jest taki, że firmy prowadzące e-giełdy wyłączają swoją odpowiedzialność za wystawiane na aukcjach długi.
- Częstym postanowieniem regulaminów jest stwierdzenie, że operator giełdy nie ponosi odpowiedzialności za to, co się na niej dzieje. W takich sytuacjach e-giełda może stać się miejscem szykan i nadużyć - mówi Małgorzata Zamorska, radca prawny, partner z Kancelarii bnt Neupert, Zamorska & Partnerzy. Nikt nie sprawdza, czy wierzytelność zamieszczona na elektronicznej aukcji istnieje. Zasadą jest, że oferta zamieszczana jest na podstawie oświadczenia wierzyciela co do istnienia i wymagalności długu.
- Brak jest wykazu dokumentów, które zobowiązany jest przedstawić wierzyciel, aby wystawić wierzytelność na sprzedaż - przyznaje Leszek Rydzewski, adwokat, wspólnik w kancelarii FKA Furtek Komosa Aleksandrowicz.
Ponadto w regulaminach znajdują się zapisy, które nie przewidują możliwości wnoszenia przez dłużników zastrzeżeń, trybu weryfikacji i zawieszania bądź anulowania oferty oraz sprzedaży wierzytelności. Osoby, które widnieją na e-giełdzie jako dłużnicy, nie wiedzą, do kogo mają kierować reklamacje.
@RY1@i02/2009/218/i02.2009.218.183.001a.001.jpg@RY2@
UOKiK, którym kieruje Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, nie może kontrolować elektronicznych giełd wierzytelności
Fot. Wojciech Górski
Małgorzata Kryszkiewicz
malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu