Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd zakłada knebel internetowi

29 czerwca 2018

Rząd przyjął wczoraj kontrowersyjny projekt stworzenia czarnej listy stron internetowych uznanych za nielegalne. Największe polskie organizacje zajmujące się internetem i prawami człowieka są oburzone.

Przy okazji delegalizacji e-hazardu rząd wprowadza również Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych, czyli blokadę stron internetowych zawierających nielegalne treści. Z nowelizacji ustawy hazardowej i pakietu telekomunikacyjnego wynika, że chodzi o witryny pedofilskie, strony z e-hazardem, a także te, które pomagają w realizowaniu nieautoryzowanych transakcji finansowych.

Eksperci ostro krytykują zapisy o blokadzie. - Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie broni pornografii dziecięcej, ale z drugiej strony nie mamy pewności, czy za jakiś czas rząd nie będzie próbował tych blokad rozszerzać na jeszcze inne witryny internetowe - mówi Łukasz Lasek z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która negatywnie wypowiedziała się o rządowym pomyśle rejestru.

Takich krytycznych opinii jest znacznie więcej. - Mimo zmasowanej krytyki pomysłu blokowania stron internetowych, rząd zdecydował się w imię walki z e-hazardem otworzyć niebezpieczną furtkę do cenzury sieci - uważa Jarosław Sobolewski, prezes Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska.

Zgodnie z propozycjami opracowanymi przez Ministerstwo Finansów rejestr ma być prowadzony przez prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Baza stron zakazanych będzie tworzona na podstawie wniosków policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wywiadu skarbowego oraz Służby Celnej. Strona internetowa, np. oferująca nielegalny hazard, która trafi do bazy, i związane z nią usługi mają być blokowane przez operatorów internetowych. I to najpóźniej w ciągu 6 godzin od udostępnienia im danych z rejestru. - Na szczęście po interwencjach organizacji pozarządowych oraz UKE resort finansów do procedury blokowania stron wpisał, że następuje ona na podstawie decyzji sądu - dodaje Lasek.

Wyrok o wpisaniu strony do rejestru będzie można zaskarżyć. - Procedury, zarówno dotyczące zablokowania takiej strony, jak i rozstrzygania o tym, czy należy ją odblokować, czy też w części odblokować, będą pod kontrolą sądu - zapewniał wczoraj wiceminister finansów Jacek Kapica i dodawał, że katalog treści, które będą zakazane w internecie, pokrywa się z katalogiem zakazów dotyczących publikacji w innych mediach, np. telewizji czy prasie.

- To, że sąd będzie decydował o blokadzie, to spory postęp w porównaniu z pierwotną wersją ustawy, która pozwalała na blokadę już po wniosku policji czy ABW. Ale problem tkwi w samym pomyśle rejestru, który jest sprzeczny z wolnością słowa - uważa jednak Lasek.

Podobnie negatywnie nowe przepisy oceniły Polskie Towarzystwo Informatyczne, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji oraz Fundacja Nowoczesna Polska, które wczoraj wysłały do premiera Tuska list z prośbą o ponowne rozważenie pomysłu.

Kolejnych kilka organizacji branżowych planuje wysłanie podobnego listu protestacyjnego w najbliższych dniach.

Nowe przepisy zakładają też całkowity zakaz organizowania gier przez internet. Zakazane ma być nawet uczestniczenie w takich grach urządzanych w sieci. W internecie dozwolone będzie tylko urządzanie zakładów wzajemnych, ale pod warunkiem uzyskania zezwolenia wydanego przez ministra finansów. Na razie jednak rząd musi uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na takie obostrzenia.

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.