Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Istniejące nieistnienie

26 września 2021
Ten tekst przeczytasz w 18 minut

Często czuję się bezradny, próbując zrozumieć niektóre wyroki. Ich motywy bywają tak niejasne, że aż boli. Podobnie jak uzasadnienia, pisane metodą kopiuj-wklej

Sporo pisałem w moich felietonach o zwierzętach. Po prostu są częścią mojego życia. Jednak nie wszystkie. Ambiwalentny stosunek z różnych powodów, których nie będę opisywał, mam do krów. No ale jeżeli pojawiają się krowy święte, to moje zainteresowanie wzmaga się. Święte krowy są czczone, czołem bije się przed nimi do ziemi, otacza je nimb tajemniczości, nie wolno się do nich zbliżyć, a co dopiero dotknąć. O świętych krowach można mówić tylko dobrze, albo wcale. Nie jest możliwa analiza drogi takiej świętej krowy i ustalenie, dlaczego w tym, a nie innym miejscu pojawiły się placki. Owszem, próbuje się odświęcić krowy, aby stały się one zwykłymi zwierzętami, ale metody do tego używane nie są najlepsze. Pałka, bat itp. nie odświęcą krów.

Wbrew temu, co się twierdzi po dwóch stronach usypanych barykad, nie można powiedzieć, że w polskich sądach dominują święte krowy, tak jak nie można odmówić drugiej stronie chęci odświęcenia sądów. Problem jest poważny, bowiem nikt chyba nie ma wątpliwości, że polskie sądy również niższych instancji wymagają systemowej reformy, ale nie takiej, jaką zaproponowali rządzący. Nie taki cel, nie te narzędzia. Nie powinno chodzić o to, aby stado chodziło jak chce rząd, bo to zdaje się być celem reformatorów, ale o to, aby w odpowiednim czasie dawało efekty. I nie powinno być istotne, kto zarządza stadem, ale o to, aby wydawany owoc (w postaci wyroków) był dobrej jakości. Cała reforma poszła w złą stronę, skupiając się na centralnych strukturach wymiaru sprawiedliwości, a nie działaniu sądów powszechnych; na pozbyciu się sędziów i zastąpieniu ich swoimi. Żeby było jasne: wielu sędziów szanuję. To oni są koroną zawodów prawniczych. Znajomość z wieloma sędziami Sądu Najwyższego czy apelacyjnych to dla mnie zaszczyt. Ale brak mi pewnej jakości w sądach niższych instancji. Mam wrażenie, że sędziowie są udzielnymi książętami. Może się mylę, ale wiąże się to z coraz słabszą jakością studentów wydziałów prawa. Dziś każdy może studiować, studia nie weryfikują wiedzy, a uczelnie cieszą się z przerobionych absolwentów. Potem przychodzą delegacje i awanse z sądu rejonowego do Najwyższego czy Naczelnego. Signum temporis?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.