Taśmy do gry na giełdzie
Najnowsze tropy wskazują, że za podsłuchami nie stał ani wywiad Rosji, ani gazowe czy węglowe lobby. Kelnerzy mieli zakładać pluskwy, bo ich zleceniodawcy liczyli na informacje do wykorzystania na parkiecie
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Wiele wskazuje na to, że tak też jest w przypadku afery podsłuchowej, która trzęsie polską sceną polityczną. Podsłuchy motywowane miały być prozaiczną chęcią zysku, a nie wyrafinowaną grą wywiadów. Poinformowały o tym niezależnie od siebie dwie gazety. Według ustaleń "Polityki" zleceniodawcy podsłuchów chcieli zarobić, szantażując swoje ofiary perspektywą upublicznienia kompromitujących materiałów. Według drugiej wersji, "Gazety Wyborczej", nagrania były motywowane chęcią zdobycia poufnych informacji, które następnie byłyby wykorzystane do przeprowadzenia korzystnych transakcji giełdowych.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.