Dziennik Gazeta Prawana logo

Spadkobierca z Australii musi przyjechać do rejenta

21 marca 2014

Chcieliśmy uporządkować sprawy spadkowe po zmarłym niedawno ojcu. Udaliśmy się do notariusza, bo podobno u niego można to zrobić od ręki, ale ku naszemu zdziwieniu odmówił. Jako przyczynę podał, że do aktu nie będzie mogła przystąpić nasza siostra przebywająca obecnie w Australii, która nie chce przyjechać z powodu zbyt wysokich kosztów podróży. Czy rejent mógł tak postąpić, skoro w sądzie nie muszą stawiać się wszyscy spadkobiercy?

Wprawdzie notarialne poświadczenie dziedziczenia jest prostsze i szybsze niż sądowe, ale muszą być spełnione pewne warunki. Zanim notariusz sporządzi akt poświadczenia dziedziczenia, który jest formą stwierdzenia nabycia spadku, spisuje protokół dziedziczenia w obecności wszystkich spadkobierców. To oznacza, że w tym samym czasie i w tym samym miejscu muszą się oni stawić. Przepisy nie przewidują żadnych wyjątków, nawet wtedy, gdy ktoś mieszka na antypodach i czeka go długa i kosztowna podróż. Wszyscy spadkobiercy muszą też być zgodni co do tego, w jaki sposób chcą dziedziczyć. Nie mogą więc np. żądać poświadczenia dziedziczenia ustawowego, jeśli jeden z nich przyniesie testament, twierdząc, że tylko on dziedziczy na podstawie tego dokumentu. Muszą też złożyć oświadczenie, że istnieją albo nie istnieją inne osoby, które wyłączyłyby znanych spadkobierców od dziedziczenia albo dziedziczyły razem z nimi.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.