Mediacja ekspresowa. Na razie w Katowicach
Procedury
Sędzia przerywa rozprawę na godzinę, a strony po wyjściu z sali rozpraw trafiają do mediatora. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, po kilkudziesięciu minutach sąd jedynie zatwierdza zawartą przez nie ugodę. Takie sytuacje są możliwe, ale na razie tylko w Sądzie Rejonowym Katowice- -Zachód. Ruszył tam program pilotażowy, który, jeżeli się sprawdzi, może objąć całą Polskę.
- To wielkie ułatwienie dla zwaśnionych stron, a także zachęta dla sędziów - przekonuje Grzegorz Frączek, dyrektor Ośrodka Mediacji Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, którego mediatorzy będą obsługiwali punkt ulokowany w sądzie. Jak tłumaczy, już nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby ludzie, którzy są w konflikcie, chociaż spróbowali rozwiązać spór polubownie.
Zadowoleni powinni być także sędziowie. Obecnie bowiem zdarzają się sytuacje, gdy sędzia kieruje strony na mediację, podczas gdy mediator już w ciągu pierwszych kilku minut posiedzenia stwierdza, że konflikt jest tak intensywny, iż nie uda się go rozwiązać przy jego wsparciu. W takiej sytuacji dochodzi jedynie do niepotrzebnego wydłużenia postępowania.
- Teraz ryzyko w zasadzie nie istnieje. Co najwyżej sprawa przeciągnie się o godzinę - zachwala wprowadzane rozwiązanie dyrektor Frączek.
Patryk Słowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu