Kolejna prawnicza łamigłówka w Sądzie Najwyższym
11 marca br. po raz pierwszy za stołem sędziowskim zasiadł Kamil Zaradkiewicz. I od razu poprosił o wsparcie Trybunał Konstytucyjny
Kamil Zaradkiewicz należy do nowych sędziów Sądu Najwyższego, których status jest kwestionowany i którzy przez długi czas z tego powodu nie byli dopuszczani do orzekania. Sytuacja uległa zmianie po tym, jak prezydent znowelizował regulamin SN (Dz.U. z 2019 r. poz. 274). Teraz to nie prezesi izb, a sami sędziowie wyznaczają sobie wokandy. Z uprawnienia tego skorzystał Kamil Zaradkiewicz i 7 marca zarządzeniem wyznaczył sobie termin posiedzenia na 11 marca. Posiedzenie w składzie jednoosobowym odbyło się, jednak nie zaowocowało wydaniem orzeczenia.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.