Sądy rozłożone na łopatki
Podjąć ryzyko i wydawać wyroki, które być może okażą się nieważne, czy już teraz odstąpić od orzekania i sparaliżować pracę w sądach. Przed takim dylematem stanęli sędziowie objęci reformą Gowina
Zamieszanie w środowisku sędziowskim wywołało opublikowane na początku października uzasadnienie lipcowej uchwały Sądu Najwyższego podjętej w składzie siedmiu sędziów (sygn. akt III CZP 46/13). Zapadła ona w sprawie sędziego przeniesionego z Lęborka do Bytowa.
Lipcowa uchwała
Z uzasadnienia wynika bowiem, że podczas styczniowej reorganizacji, której efektem było zniesienie 79 mniejszych sądów rejonowych, ówczesny minister sprawiedliwości popełnił poważny błąd: nie podpisał osobiście decyzji o przeniesieniu do większych jednostek sędziów znoszonych sądów. Zrobili to za niego podsekretarze stanu w resorcie sprawiedliwości. Tymczasem - jak czytamy w uzasadnieniu uchwały SN - "decyzja o przeniesieniu na inne miejsce służbowe podjęta przez inną osobę, także »z upoważnienia« Ministra Sprawiedliwości, jest wadliwa (bezprawna), a sędzia, którego ona dotyczy, nie może wykonywać władzy jurysdykcyjnej w sądzie (na obszarze jurysdykcyjnym), do którego został »przeniesiony«."
- Ta uchwała czarno na białym pokazuje, że to, co zrobił ówczesny minister sprawiedliwości, było niezgodne z konstytucją - komentuje Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".
Dodaje, że stowarzyszenie szeroko sygnalizowało ten problem, jednak resort pozostał głuchy na jego argumenty.
- Efekt jest taki, że dziewięć miesięcy pracy 79 zniesionych sądów powinno trafić do kosza - uważa sędzia Strączyński.
Sąd Najwyższy podkreślił bowiem, że jeżeli w składzie orzekającym był sędzia, w którego sprawie minister wydał wadliwą decyzję o przeniesieniu, to taki skład jest "sprzeczny z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 k.p.c.". Zgodnie z tym przepisem, jeżeli w danej sprawie skład sądu był sprzeczny z przepisami prawa, to zachodzi nieważność postępowania.
- To może oznaczać, że trzeba będzie powtórzyć kilkaset tysięcy postępowań. A to rozłoży polskie sądownictwo na łopatki - prorokuje Maciej Strączyński.
Rozterki sędziów
Sędziowie, którzy znaleźli się w takiej sytuacji jak sędzia, w którego sprawie została podjęta uchwała SN, mają więc twardy orzech do zgryzienia. Część z nich podjęła już decyzję, że odstępuje od orzekania. Wśród nich jest sędzia Robert Słabuszewski, przewodniczący zamiejscowego wydziału cywilnego Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim, który przed 1 stycznia br. wchodził w skład Sądu Rejonowego w Strzelcach Krajeńskich.
- Nie chodzi o uchylanie się od pracy. Ja nadal pracuję: piszę uzasadnienia do zapadłych już wyroków, załatwiam sprawy czysto techniczne. Nie rozpoznaję jednak spraw merytorycznie - deklaruje. I tłumaczy, że gdyby podjął inną decyzję, naraziłby się na zarzut przekroczenia uprawnień. A to - jego zdaniem - mogłoby grozić nie tylko odpowiedzialnością dyscyplinarną, ale nawet karną.
Sędziowie, którzy podjęli decyzję o odstąpieniu od orzekania, podkreślają, że kieruje nimi również troska o wymiar sprawiedliwości.
- Po tym, co stwierdził SN, my po prostu nie możemy orzekać. Po co wydawać wyroki, skoro i tak zostaną one wzruszone w trybie nadzwyczajnym - pyta retorycznie sędzia Bartłomiej Starosta, którego macierzysty sąd w Sulęcinie został przekształcony w wydział zamiejscowy SR w Międzyrzeczu.
Studzenie emocji
Co na to przełożeni sędziów? Pytany przez nas prezes Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim, Roman Makowski, przyznaje, że wie o sytuacji w podległej mu jednostce. Jak podaje, wczoraj nie odbyły się w niej dwie wokandy - łącznie 17 spraw. Na jego ręce trafiły pisemne oświadczenia o odstąpieniu z dniem wczorajszym od orzekania czterech sędziów z sulęcińskich wydziałów (cała tamtejsza ekipa orzeczników liczy siedem osób).
- Poinformowałem sędziów, że moim zdaniem powinni nadal orzekać. A to dlatego, że uchwała SN dotyczy konkretnej sprawy i nie jest wiążąca w innych postępowaniach. Ja oczywiście nie mogę niczego nakazać sędziom, ponieważ jako prezes sprawuję nad nimi jedynie nadzór administracyjny, a kwestie orzecznicze są chronione niezawisłością. Co więcej, również SN w uzasadnieniu swojej uchwały podkreślił, że to sąd z urzędu musi rozstrzygać na każdym etapie postępowania, czy jest upoważniony do orzekania w konkretnej sprawie - mówi prezes Makowski.
Zaznacza jednak, że rozumie argumenty, które SN przedstawił w uzasadnieniu uchwały.
A te, trzeba przyznać, są bardzo mocne. I zaskakujące, nawet dla Ministerstwa Sprawiedliwości.
Stanowisko resortu
- Lipcowa uchwała SN jest wyraźnie sprzeczna z dotychczasową linią orzeczniczą - mówi Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości.
I przypomina uchwałę z 2007 r., w której Sąd Najwyższy w pełnym składzie uznał, że ustawowe uprawnienie ministra sprawiedliwości do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie może być w jego zastępstwie albo z jego upoważnienia wykonywane przez sekretarza stanu lub podsekretarza stanu (sygn. akt BSA I-4110-5/07).
- SN potwierdził to w postanowieniu z 2012 r., w którym wskazał, że choć uchwała z 2007 r. dotyczyła delegacji sędziego, to jednak merytorycznie odnosiła się do wszystkich ustawowych kompetencji przyznanych ministrowi sprawiedliwości - podkreśla wiceminister Hajduk.
Dlatego też resort stoi na stanowisku, że decyzje ministra nie są dotknięte nieważnością.
- Dlatego też uważam, że sędziowie nie powinni wstrzymywać się od orzekania. Ale to każdy z nich, zgodnie z własnym sumieniem, musi podjąć decyzję w tej sprawie. Jeśli chodzi o orzekanie, sędziowie są niezawiśli, więc resort nie może na nich nic w tej kwestii wymusić - zaznacza Wojciech Hajduk.
Sędziowie są niezawiśli, resort nie może na nich nic wymusić w kwestii orzekania
@RY1@i02/2013/197/i02.2013.197.18300120f.805.jpg@RY2@
Sędziowie kontra resort sprawiedliwości
Małgorzata Kryszkiewicz
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.