Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Sieci apteczne: wzrosły ceny leków. Samorząd: to bzdura

1 lipca 2018

Od 100 dni obowiązuje nowelizacja prawa farmaceutycznego, nazywana apteką dla aptekarza (Dz.U. z 2017 r. poz. 1015). Nadszedł więc czas pierwszych podsumowań.

- Z danych PEX Pharma Sequence wynika, że w okresie czerwiec - sierpień 2017 r. ceny leków OTC (bez recepty) wzrosły o 4,1 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku 2016, a leków nierefundowanych wydawanych na receptę o rekordowe 6,4 proc. - twierdzi Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET, skupiający sieci apteczne, które protestowały przeciw nowej ustawie.

- To bzdura. Z żadnych wyliczeń nie wynika taki wzrost - ripostuje Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. I twierdzi, że w przypadku większości leków w ogóle nie może być mowy o wzroście cen. Przy niektórych (rok do roku) rzeczywiście jest drożej - ale tak samo drożeje pieczywo czy mleko.

- W żadnym wypadku nie można mówić o związku przyczynowo-skutkowym - twierdzi wiceprezes samorządu aptekarskiego. I dodaje, że przecież ostatnie miesiące to radykalne zwiększenie się liczby placówek należących do sieci aptecznych.

- Czy mamy więc rozumieć, że to właśnie one tak wywindowały ceny? - pyta retorycznie.

PharmaNET uważa to za zbędne złośliwości. Wyniki badań są zdaniem organizacji jasne: ceny leków, wskutek ograniczanej konkurencji na rynku, rosną.

A przy tym maleje wolność gospodarcza w Polsce. Apteka dla aptekarza przewiduje bowiem, że nowe placówki mogą zakładać tylko osoby z wykształceniem farmaceutycznym (mogą mieć najwyżej cztery apteki). PharmaNET uważa za absurd sytuację, w której niemiecki aptekarz może otworzyć w Polsce placówkę, zaś rodzimy przedsiębiorca nie ma takiego prawa.

- Absurd? To podpowiem kolegom z sieci aptecznych jeszcze jeden. Niemiecki czy francuski ginekolog może badać polskie pacjentki. A polski ślusarz ich badać nie może - kpi Marek Tomków.

Ustawa apteka dla aptekarza budziła skrajne emocje już od chwili opublikowania jej projektu. Dla jednych - w tym dla ministra zdrowia - jest ona koniecznością, gdyż sprzedaż leków to na tyle wrażliwa dziedzina gospodarki, że należy ją powierzać wykwalifikowanym farmaceutom. Inni - w tym minister rozwoju i finansów - dopatrywali się w nowych przepisach ograniczenia swobody działalności gospodarczej. Tym bardziej że o obsłudze pacjenta decyduje przecież obsada placówki, nie zaś to, jakie wykształcenie ma jej właściciel.

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@PatrykSlowik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.