Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Naszą rolą nie jest rozgrzeszanie klientów

29 czerwca 2020
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Jacek Giezek: Nieporozumieniem jest krytykowanie adwokatów za to, że podejmują się obrony osób, które – zdaniem opinii publicznej – na obronę nie zasługują

fot. Materiały prasowe

Prof. dr hab. Jacek Giezek, adwokat, przewodniczący Komisji Etyki Naczelnej Rady Adwokackiej

Często społeczne oburzenie wobec osób, które są oskarżone o poważne przestępstwa, przerzuca się także na ich pełnomocników. Niedawno krytyka spadła na kancelarię, która podjęła się reprezentowania firmy prowadzącej Zatokę Sztuki w Sopocie – lokal, który miał być powiązany z aferą pedofilską. Czy można powiedzieć, że etyka ogólna, która źle ocenia bronienie pewnych czynów, pozostaje w sprzeczności z etyką adwokacką, według której nie można odmówić klientowi pomocy?

Ci, którzy źle oceniają adwokatów świadczących pomoc prawną osobom oskarżonym o poważne, bulwersujące opinię publiczną przestępstwa, zdają się zapominać, że każdy, komu postawiono zarzuty, ma konstytucyjnie zagwarantowane prawo do obrony oraz do korzystania z pomocy wybranego przez siebie obrońcy. Z prawem tym koreluje spoczywający na adwokacie obowiązek udzielenia takiej pomocy. Nie oznacza to oczywiście, że jako obrońca muszę aprobować zachowanie klienta, utożsamiać się z nim, a – tym bardziej – pochwalać je. Nie muszę nawet darzyć klienta sympatią, ale konieczne jest, abym – zachowując się w sposób etyczny i profesjonalny – pozyskał jego zaufanie. Mam bowiem określone obowiązki, z których podstawowym jest udzielanie pomocy prawnej najlepiej jak potrafię, lecz z wykorzystaniem dozwolonych prawem instrumentów. Nieporozumieniem jest krytykowanie adwokatów za to, że podejmują się obrony osób, które – zdaniem opinii publicznej – na obronę nie zasługują, bo dokonały czynów tak haniebnych, że najchętniej skazano by je bez przeprowadzania rzetelnego procesu. Tak być nie może, choć ja również spotykam się niekiedy z niechęcią ze strony pokrzywdzonych, jeśli w sposób mniej lub bardziej skuteczny bronię tych, którzy postrzegani są jako sprawcy ich krzywd. Nawet studenci prawa pytają mnie, czy dobrze się z tym czuję, że podejmuję się obrony osób, co do których nie ma wątpliwości, że popełniły zarzucany im czyn.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.