Dziennik Gazeta Prawana logo

Sędzia orzekająca niesztampowo

27 czerwca 2018

EWA CISOWSKA-SAKRAJDA odważyła się stwierdzić, że kobieta żyjąca w związku jednopłciowym powinna mieć prawo zmienić nazwisko na to, które nosi partnerka

W liceum jej pasją była literatura i niewiele brakowało, żeby zdecydowała się kształcić dalej w tym kierunku. Ostatecznie rozpoczęła jednak studia administracyjne, a następnie prawnicze.

Swoją karierę budowała w sposób konsekwentny i zaplanowany. Po uzyskaniu obydwu dyplomów związała się z administracją publiczną. Przez osiem lat pracowała w łódzkim urzędzie miasta, gdzie zajmowała się sprawami z zakresu urbanistyki i architektury. Zatrudnienie w organach administracji łączyła z działalnością naukową, w której efekcie uzyskała tytuł doktora nauk prawnych. Doktorat otworzył też możliwość dojścia do zawodu sędziego z pominięciem aplikacji. I Ewa Cisowska-Sakrajda skorzystała z tej furtki.

Orzekać zaczęła jako asesor w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Łodzi, z którym związana jest zresztą do dziś. I jak sama mówi, od początku swojej kariery orzeczniczej czerpała z doświadczenia zdobytego w urzędzie. - Żeby zrozumieć istotę problemu prawnego, trzeba mieć wiedzę pozaprawną - tłumaczy sędzia Cisowska-Sakrajda.

Na przestrzeni blisko 12 lat na sali rozpraw nie brakowało w jej referacie trudnych przypadków. - Mam szczęście do takich spraw - żartuje sędzia.

Jeszcze będąc asesorem, orzekała jako sprawozdawca w głośnej sprawie dotyczącej cmentarza dla zwierząt, wybudowanego bez odpowiednich zezwoleń w Łodzi. Organy administracji publicznej uznały grzebalisko za samowolę budowlaną i nakazały jego rozbiórkę, a sędzia Cisowska-Sakrajda przychyliła się do tego stanowiska. - Inwestycja była nie tylko niezgodna z ówczesnym planem miejscowym, ale także zmieniła dotychczasowy rolniczy sposób wykorzystania terenu na usługi mogące szkodliwie oddziaływać na środowisko - argumentowała. Orzeczenie w II instancji zostało jednak uchylone.

Była też sprawa o zalesienie gruntów rolnych. Przypadek o tyle ciekawy, że w oparciu o podobny stan faktyczny zapadło wówczas tylko pięć orzeczeń i za każdym razem sądy uchylały decyzje organów administracji publicznej. W rezultacie na tego typu terenach sadzono praktycznie co popadnie. Sędzia Cisowska-Sakrajda zamiast jednak wydać wyrok zgodny z utartą praktyką, poszła pod prąd i po analizie regulacji unijnych i krajowych zdecydowała o oddaleniu skargi obywatela. - Wykaz drzew i krzewów, którymi można zalesiać grunty rolne, ma niebagatelne znaczenie dla ekosystemu. Myli się ten, kto twierdzi, że można w takim miejscu posadzić cokolwiek i będzie dobrze. Bo nie będzie - zaznacza sędzia.

Nieszablonowe myślenie i oddanie pracy to zresztą jej znaki rozpoznawcze. - Jest osobą odważną w swoich sądach, ale nie upartą. Wręcz przeciwnie, jest otwarta na argumenty - podkreśla prof. Dariusz Kijowski, który współpracował z sędzią Cisowską-Sakrajdą nad komentarzem do ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Taką opinię potwierdza też wiceprezes WSA w Łodzi sędzia NSA Anna Świderska, która pracowała z Ewą Cisowską-Sakrajdą przez 7 lat w wydziale podatkowym. - Jest sumienna, zaangażowana i dociekliwa - mówi.

I waśnie ta wnikliwość zapewniła jej tytuł Sędzia Europejski 2015 w kategorii sędzia sądu administracyjnego. Wyróżnienie otrzymała za sprawę, w której złożyła zdanie odrębne. - Chodziło o przypadek, w którym dwie kobiety pozostawały ze sobą w związku i jedna z nich chciała przyjąć nazwisko swojej partnerki. Zgodnie z krajowymi przepisami zmiana nazwiska jest możliwa ze względu na ważne powody. A za takie sądy administracyjne uznawały dotychczas np. życie rodzinne. Powstał jednak problem, czy dotyczy to również osób tej samej płci - relacjonuje sędzia. Skład orzekający uznał, że skoro związki partnerskie w Polsce nie podlegają rejestracji, to dwie kobiety nie prowadzą życia rodzinnego, tylko prywatne. I co za tym idzie - nie mają prawa do zmiany nazwiska. Sędzia nie zgodziła się z tym stanowiskiem.

- ETPC wielokrotnie podkreślał, że konwencja o ochronie praw człowieka jest aktem żywym i dlatego jej postanowienia powinny być interpretowane w oparciu o realia. Co więcej, sam trybunał zaczął zmierzać w kierunku wykładni, która przyznawała osobom homoseksualnym prawo do życia rodzinnego. A jego ograniczenie względem tych osób stanowi naruszenie konwencji. Ja podzieliłam tę opinię - wyjaśnia.

W czasie wolnym poświęca się swojej pasji - malarstwu. Bawi się kreską oraz światłem i cieniem. Lubi wspinaczki górskie i podróże. Dużo też czyta.

@RY1@i02/2016/118/i02.2016.118.07000030c.802.jpg@RY2@

MAREK SZYBKA

Paulina Szewioła

 paulina.szewiola@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.