Po pierwsze niezawisłość
Nowym sędzią Trybunału Konstytucyjnego został Leon Kieres. O jego wyborze zdecydował jak zwykle Sejm. Tym razem się udało, ale ze sposobem wyboru sędziów TK, będącym pozostałością z czasów PRL, łączy się poważne zagrożenie prawidłowego funkcjonowania TK
Trybunał Konstytucyjny ma w demokratycznym państwie prawnym do spełnienia niezwykle ważną rolę. Ma zabezpieczyć, aby władza ustawodawcza nie przekraczała swoich kompetencji, w szczególności wynikających z zasady legalizmu określonej w art. 7 konstytucji. Każda władza publiczna, a więc także ustawodawca, może działać tylko na podstawie prawa i w jego granicach. Trybunał Konstytucyjny ma badać, czy ustawodawca przestrzega przy tworzeniu norm prawnych określonych w konstytucji procedur i czy tworzone normy prawne zgodne są z zasadami i regułami przyjętymi przez suwerena w konstytucji. Demokratyczne państwo prawne oznacza bowiem, że nie ma w państwie władzy omnipotentnej, że ponad władzą polityczną stoi norma konstytucyjna, którą każda władza musi przestrzegać. W demokratycznym państwie prawnym polityka jest podporządkowana prawu.
Ważny jest tryb
Podstawowym warunkiem wykonania zadania przez Trybunał Konstytucyjny jest pełna ustrojowa niezależność tego organu władzy sądowniczej od innych władz. Trybunał oczywiście musi też, jak każda inna władza, przestrzegać konstytucji. Niezależność Trybunału Konstytucyjnego jest związana, ale nie jest tożsama, z niezawisłością poszczególnych jego sędziów. Niezawisłość sędziego Trybunału Konstytucyjnego musi być zagwarantowana od strony formalnej poprzez prawne wykluczenie możliwości oddziaływania przez inne organy na decyzję podejmowane przez sędziów w procesie badania zgodności przepisów prawnych z aktami wyższego rzędu, a w szczególności z konstytucją. Niezawisłość sędziego jest przede wszystkim właściwością jego charakteru, jego postawy moralnej i właściwego zrozumienia roli, jaką przyszło mu pełnić w demokratycznym państwie prawnym. Ten aspekt niezawisłości każe zwracać szczególną uwagę na sposób wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dla jej zapewnienia podstawowe znaczenie ma także tryb wyłaniania kandydatów do funkcji sędziego i tryb powoływania do pełnienia tej funkcji.
Konstytucja RP w art. 194 ust. 1 określa ogólną liczbę sędziów Trybunału na 15 osób oraz stanowi, że każda z nich jest wybierana indywidualnie na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Dla zapewnienia niezawisłości sędziowskiej bardzo istotne jest postanowienie konstytucji, która zakazuje ponownego wyboru.
Związek z niezawisłością sędziowską ma także art. 195 ust. 3 konstytucji zakazujący sędziom Trybunału Konstytucyjnego - w okresie zajmowania stanowiska - przynależności do partii politycznej, związku zawodowego, a także prowadzenia działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.
Także ustawa z 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. nr 102, poz. 643) precyzuje w art. 5 ust. 3 kwalifikacje osób, które mogą zająć stanowisko sędziego TK. Muszą być to kwalifikacje uprawniające do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego lub sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kolejny ustęp reguluje tryb przedstawiania kandydatów (przynajmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu). Wybór przez niższą izbę parlamentu następuje bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów. Czy rzeczywiście te regulacje prawne zabezpieczają prawidłowy wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Można mieć co do tego wątpliwości.
Z polityki do sądu
Uważam, że najpoważniejszą wadą obecnych procedur jest możliwość zgłaszania kandydatur osób zaangażowanych politycznie, członków partii, a nawet czynnych polityków, posłów, senatorów, członków rządu. Nie jest to tylko teoretyczna możliwość. Można wskazać przynajmniej kilku sędziów Trybunału Konstytucyjnego poprzednich i obecnej kadencji, którzy na togę sędziowską zamienili bezpośrednio ławy parlamentarne lub gabinety ministerialne. Od przedstawicieli partii zasiadających w Sejmie można było - szczególnie przed kilku laty usłyszeć - ilu to już "mają" sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Takie wypowiedzi bardzo szkodziły i szkodzą autorytetowi Trybunału Konstytucyjnego i uważam, że są wysoce obraźliwe wobec tych sędziów, których wypowiadający się miał na myśli. Niebezpieczeństwo jednak jest realne i moim zdaniem należy mu przeciwdziałać poprzez zmianę ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.
Należy wprowadzić do ustawy wyłączenie możliwości kandydowania do Trybunału Konstytucyjnego przez członków Sejmu i Senatu, a także ministrów, sekretarzy i podsekretarzy stanu. To wyłączenie powinno odnosić się nie tylko do osób aktualnie pełniących daną funkcję lub sprawujących urząd, ale także powinno obejmować osoby, które w okresie ostatnich czterech lat (kadencja Sejmu) taką funkcje pełniły lub sprawowały urząd.
Należy rozważyć, czy nie wprowadzić cenzusu wieku kandydata. Dzisiejsza regulacja pozwala na kandydowanie osób, które nie ukończyły 70 lat. Oznacza to, że kadencja takiego sędziego może się kończyć, gdy będzie się on zbliżać do 79. roku życia. Znów trzeba podkreślić, że nie jest to teoretycznie wymyślony kazus. Wystarczy sprawdzić biografie sędziów dzisiejszego składu Trybunału Konstytucyjnego, by stwierdzić, że jest to problem aktualny. Moim zdaniem należy granicę wieku kandydata na sędziego obniżyć do 61. roku życia albo wprowadzić uregulowanie - na wzór obowiązującego sędziów sądów powszechnych i administracyjnych, a także Sądu Najwyższego - iż sędzia po ukończeniu 70 lat przechodzi w stan spoczynku. Jednocześnie wymaga rozważenia wprowadzenie dolnej granicy wieku dla kandydata. Wybór osoby, która nie ukończyła czterdziestu lat (to także nie teoria), powoduje, że taki sędzia w wieku poniżej pięćdziesięciu lat przechodzi w stan spoczynku, otrzymując do końca życia 75 proc. sędziowskiego wynagrodzenia.
Z moich doświadczeń zebranych w okresie mojego orzekania, a także kierowania pracami Trybunału Konstytucyjnego, wynika, że bardzo jest przydatne doświadczenie sędziowskie przynajmniej kilku osób w składzie Trybunału Konstytucyjnego. Może warto skorzystać z doświadczeń niemieckich. W Związkowym Sądzie Konstytucyjnym w każdym ośmioosobowym senacie musi zasiadać przynajmniej trzech sędziów, którzy zostali wybrani spośród grona sędziów najwyższych instancji sądowych. Polski Trybunał Konstytucyjny nie jest podzielony na senaty. W efekcie uważam, że trzech sędziów trybunału z doświadczeniami sędziowskimi wnosiłoby do obrad tego organu pożądany efekt.
Razem, ale osobno
Uważam za błąd pozostawienie w konstytucji przepisu, iż do wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego uprawnionym organem jest jedynie Sejm. Jest to pozostałość z czasów PRL. Wpływy polityczne na dobór kandydatów zostałyby ograniczone albo zrównoważone, gdyby w wyborze brały udział obie izby parlamentu. Nie byłbym za wyborem każdego sędziego przez dwie izby (tak, jak ma to miejsce w wypadku np. wyboru rzecznika praw obywatelskich). Sejm i Senat powinny wybierać po połowie składu Trybunału (Sejm - 8 sędziów, Senat - 7 sędziów). Propozycja ta wymagałaby oczywiście zmiany konstytucji i wprowadzenia przepisów przejściowych, umożliwiających Senatowi osiągnięcie liczby wybieranych przez tę izbę sędziów.
Kluczowym zagadnieniem jest również czas, w którym powinni być zgłoszeni kandydaci. Nie chodzi tu o czas, w którym mają być oni przedstawieni Sejmowi, ale o ich wcześniejszą prezentację opinii publicznej. Kandydaci powinni zostać ocenieni przez opinię publiczną przy pomocy mediów. Przedstawianie kandydatów na ostatnią chwilę uniemożliwia solidną debatę nad poszczególnymi kandydatami. Opowiadam się za wyznaczeniem terminu 6 miesięcy przed powstaniem wakatu jako ostatecznego dla zgłoszenia kandydatury. Kandydatów powinno rejestrować i prezentować opinii publicznej Prezydium Sejmu (w przyszłości, jeśliby została uwzględniona moja propozycja, także Prezydium Senatu). Okres kilku miesięcy pozwalałby na dokładne zapoznanie się z każdą ze zgłoszonych osób.
Przede wszystkim pamiętać należy, że wybór każdego sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest dla demokratycznego państwa prawnego wyborem zupełnie zasadniczym i nie może być to wybór przypadkowy. Wysoki autorytet TK jest wartością, dla której na prawdę warto podjąć dyskusję nad udoskonaleniem procedury wyborczej. I im szybciej ją przeprowadzimy, tym lepiej.
@RY1@i02/2012/138/i02.2012.138.07000060a.805.jpg@RY2@
Fot. Adam Guz/REPORTER
Jak do tej pory sędziowie trybunału z powodzeniem unikają politycznego zaangażowania, ale nie oznacza to, że tak będzie zawsze
@RY1@i02/2012/138/i02.2012.138.07000060a.806.jpg@RY2@
Prof. Andrzej Zoll, sędzia i prezes Trybunału Konstytucyjnego w latach 1989 - 1997, rzecznik praw obywatelskich w latach 2006 - 2006, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego
Prof. Andrzej Zoll
sędzia i prezes Trybunału Konstytucyjnego w latach 1989 - 1997, rzecznik praw obywatelskich w latach 2006 - 2006, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.