Dziennik Gazeta Prawana logo

Pośpiech znaczy chaos. reforma przesunięta

2 maja 2012

Resort sprawiedliwości nie chce już na chybcika likwidować ponad stu sądów rejonowych. To dobrze, bo może dzięki temu uda się uniknąć totalnej dezorganizacji w sądownictwie. Niestety zapowiadana reforma już wprowadziła zamieszanie

Prawo o ustroju sądów powszechnych nie wyjaśnia, co dzieje się w sytuacji, gdy sąd macierzysty sędziego zostanie zlikwidowany, a ten odwoła się do Sądu Najwyższego od decyzji ministra przenoszącej go do innego sądu. Prawnicy są zgodni - decyzji ministra o przeniesieniu sędziego nie można traktować jako ostatecznej i wykonalnej, gdyż służy od niej odwołanie do Sądu Najwyższego. Do tej pory nikt nie zauważył tego problemu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - w całej historii polskiego wymiaru sprawiedliwości nikt nie odważył się na zniesienie za jednym zamachem aż tylu sądów co obecny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.

Projekt rozporządzenia, który ma zlikwidować ponad sto sądów rejonowych, nadal jest w konsultacjach, a resort nie wyklucza, że po ich zakończeniu wprowadzi do niego zmiany. Na razie jednak jest za wcześnie, aby mówić o tym, jaki ostateczny kształt one przybiorą. Nieoficjalnie mówi się o tym, że ulec zmniejszeniu ma liczba sędziów orzekających w danym sądzie stanowiąca kryterium dla zniesienia sądów. Na początku miało to być 15 sędziów, teraz chodzą słuchy, że liczba ta spadnie do ośmiu. Jedyną pewną zmianą jest termin wejścia w życie rozporządzenia - pod koniec kwietnia minister sprawiedliwości zapowiedział oficjalnie, że zostanie on przełożony z 1 lipca br. na 1 stycznia 2013 r. Ta informacja spotkała się z akceptacją środowiska sędziowskiego. Być może dzięki takiej decyzji szefa resortu uda się uniknąć totalnego chaosu w sądach. A że do niego by doszło, świadczyły zapowiedzi sędziów sądów przeznaczonych do likwidacji o odwoływaniu się od decyzji ministra co do przeniesienia ich do innej jednostki. Biorąc pod uwagę, że mamy już początek maja, mogłoby się okazać, że nie uda się do lipca ostatecznie rozwiązać kwestii przenoszonych sędziów. Proces ten może bowiem trwać co najmniej kilka miesięcy.

Procedura ta jest wieloetapowa. Najpierw sędzia powinien sam złożyć wniosek o przeniesienie na wybrane przez niego nowe miejsce służbowe. Jeżeli minister sprawiedliwości uzna, że nie ma możliwości przeniesienia tam sędziego, wyda decyzję, w której arbitralnie wskaże nowy sąd macierzysty sędziego. Na tym jednak procedura się nie kończy - sędzia ma prawo odwołać się od tej decyzji do Sądu Najwyższego. SN może albo uznać, że odwołanie sędziego było bezzasadne - i wówczas sędzia zostanie ostatecznie przeniesiony na nowe miejsce wskazane przez ministra - albo przychylić się do argumentów sędziego i uznać, że przeniesienie nie powinno mieć miejsca.

@RY1@i02/2012/085/i02.2012.085.07000040a.804.jpg@RY2@

fot. artur chmielewski

Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawiedliwości

W polskim porządku prawnym struktura sądownictwa powszechnego nie jest w pełni określona ustawowo. Przepis art. 1 ust. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych określa tylko szczeble sądownictwa.

Jedną z podstawowych gwarancji niezawisłości sędziowskiej jest zasada nieusuwalności sędziego z urzędu wyrażona w art. 180 par. 1 Konstytucji RP. Oznacza ona, że zarówno złożenie sędziego z urzędu, zawieszenie w urzędowaniu, jak i przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko wymaga jego zgody lub wyraźnej podstawy ustawowej.

Zasada nieprzenoszalności sędziego jest zatem uszczegółowieniem i konsekwencją zasady nieusuwalności sędziego z urzędu, aczkolwiek nie jest to zasada niedoznająca wyjątków. Tego typu wyjątki przewidziane są w art. 180 ust. 5 konstytucji, zgodnie z którym w razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych wolno sędziego przenosić bez jego zgody do innego sądu lub w stan spoczynku z pozostawieniem mu pełnego uposażenia.

Uszczegółowienie reguł dopuszczalnego przeniesienia sędziego w przypadku, o którym mowa w art. 180 ust. 5 konstytucji, następuje w art. 75 prawa o ustroju sądów powszechnych. Zgodnie z art. 75 par. 2 u.s.p. zgoda sędziego na przeniesienie na inne miejsce służbowe nie jest wymagana w przypadkach zniesienia stanowiska wywołanego zmianą w organizacji sądownictwa lub zniesienia danego sądu lub wydziału zamiejscowego albo przeniesienia siedziby sądu.

Zniesieniu sądu towarzyszy siłą rzeczy zmiana granic okręgów sądów, stąd przypadek zniesienia sądu - jako podstawa przeniesienia sędziego - zawiera się w konstytucyjnych podstawach przeniesienia wymienionych w art. 180 par. 5. Stosownie do art. 75 ust. 3

u.s.p. o przeniesieniu sędziego w tych przypadkach decyduje minister sprawiedliwości, z tym że przeniesienie sędziego z wymienionych przyczyn może nastąpić, jeżeli nie jest możliwe uwzględnienie wniosku sędziego co do nowego miejsca służbowego.

Zniesienie sądu daje szefowi resortu podstawę do podjęcia dwóch decyzji wobec sędziów znoszonego sądu. Po pierwsze na podstawie art. 71 par. 3 u.s.p. minister może wnioskować do Krajowej Rady Sądownictwa o przeniesienie sędziego w stan spoczynku. Po drugie na podstawie art. 75 par. 1 u.s.p. może wyznaczyć sędziemu nowe miejsce służbowe, czyli przenieść go do innego sądu, przy czym wniosek o przeniesienie sędziego w stan spoczynku powinien być wykorzystywany w sytuacjach wyjątkowych, to jest wtedy, gdy obiektywne okoliczności nie pozwalają podjąć decyzji o przeniesieniu sędziego do innego sądu.

Minister przed wyznaczeniem sędziemu nowego miejsca służbowego ma obowiązek rozpoznać jego wniosek. W piśmie tym sędzia ma prawo wskazać jakikolwiek inny sąd, do którego chciałby zostać przeniesiony. Ustawa nie określa wprost, jakie przesłanki należy brać pod uwagę przy rozpoznaniu wniosku sędziego, co oznacza, że w grę wchodzą wszelkie okoliczności, które z punktu widzenia jego sytuacji zawodowej i rodzinnej mają przemawiać za uwzględnieniem jego pisma.

Należy pamiętać, że minister sprawiedliwości, podejmując decyzję o zniesieniu sądu i w konsekwencji powierzeniu rozpoznawania spraw z obszaru właściwości sądu znoszonego do innego sądu, musi brać pod uwagę przesłanki określone w art. 20 u.s.p., tj. jest potrzebę zapewnienia racjonalnej organizacji sądownictwa przez dostosowanie liczby sądów, ich wielkości i obszarów właściwości do zakresu obciążenia wpływem spraw, a także ekonomię postępowania sądowego. Na szefie resortu ciąży bowiem obowiązek zagwarantowania realizacji prawa obywatela do rozpoznania jego sprawy w rozsądnym terminie.

Procedura wyznaczenia sędziemu nowego miejsca służbowego z powodu zniesienia jego sądu wymaga zatem wydania przez ministra sprawiedliwości indywidualnej decyzji, od której - na podstawie art. 75 par. 4 u.s.p. - sędziemu przysługuje odwołanie do Sądu Najwyższego, przy czym ustawa nie określa precyzyjnie terminu i sposobu odwołania oraz ewentualnych zarzutów, jakie sędzia może podnieść wobec tej decyzji. W tej sytuacji należy stosować per analogiam przepisy dotyczące odwołania sędziego od uchwały Krajowej Rady Sądownictwa w przedmiocie przeniesienia sędziego w stan spoczynku wydawanej na podstawie art. 73 par. 3 u.s.p. Ustawodawca przesądził w każdym razie, że decyzja szefa resortu nie jest decyzją administracyjną, od której przysługiwałoby odwołanie do sądu administracyjnego, ale decyzją o charakterze personalno-ustrojowym, to jest dotyczącą stosunku służbowego sędziego, który z jednej strony jest stosunkiem pracy, a z drugiej zaś wykonywaniem szczególnej władzy publicznej, jaką jest władza sądownicza.

Przeniesienie sędziego w stan spoczynku na mocy uchwały KRS jest jednak zasadniczo innym przypadkiem aniżeli przeniesienie sędziego do innego sądu w przypadku jego zniesienia. Przy przeniesieniu sędziego w stan spoczynku na podstawie art. 70 par. 1 Sąd Najwyższy, rozpatrując odwołanie sędziego, bada, czy zachodzą przesłanki przeniesienia, w tym czy zachodzi trwała niezdolność do pełnienia obowiązków stwierdzona przez lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W przypadku przeniesienia sędzia nie może kwestionować samego uprawnienia ministra sprawiedliwości do zniesienia sądu. Badanie zasadności decyzji szefa resortu w tym przedmiocie nie należy także do kompetencji Sądu Najwyższego, albowiem w tym zakresie jedynym organem, który wyraża swoją opinię, jest Krajowa Rada Sądownictwa.

Jaki jest zakres kognicji SN w omawianym przypadku i co może być przedmiotem odwołania sędziego do SN od decyzji o przeniesieniu go do innego sądu? Po pierwsze SN ma prawo ustalić, czy przeniesienie to nie jest arbitralne, tzn. czy przemawiają za tym przesłanki, o których mowa w art. 20 u.s.p. (racjonalna organizacja sądownictwa uzasadniona wpływem spraw). Tego typu arbitralność wystąpiłaby np. wtedy, gdyby sędzia został przeniesiony do bardzo odległego sądu bez wystarczająco umotywowanych przesłanek związanych z racjonalną organizacją sądownictwa i bez uwzględnienia sytuacji życiowej sędziego. Po drugie SN ma, jak się wydaje, prawo uznać, że za przeniesieniem sędziego do innej siedziby według jego wniosku przemawia więcej argumentów aniżeli za przeniesieniem sędziego do sądu wskazanego w decyzji ministra. W praktyce w przypadku zniesienia sądu i odwołania się sędziego od decyzji ministra orzeczenie SN może prowadzić do dwóch rozstrzygnięć: przyjęcia zasadności przeniesienia na miejsce służbowe zaproponowane przez ministra albo zasadności przeniesienia na nowe miejsce służbowe zgodne z wnioskiem sędziego.

W przypadku przeniesienia sędziego do innego sądu w związku ze zniesieniem dotychczasowej siedziby służbowej sędziego dochodzi do konieczności pogodzenia dwóch konstytucyjnych wartości, tzn. prawa do sądu, które może być zapewnione jedynie przy racjonalnej organizacji sądownictwa, i zasady nieusuwalności sędziego, a tym samym zakazu arbitralnego przenoszenia sędziego do innego sądu zarówno przez organ władzy wykonawczej jak i przez sąd.

Ustawodawca przewidział, że pogodzenie tych dwóch wartości jest możliwe. Po pierwsze umocowując ministra sprawiedliwości do podejmowania decyzji w przedmiocie reorganizacji sądownictwa powszechnego, które wyrażają się w konkretnych aktach prawnych o znoszeniu i tworzeniu sądów, a także w decyzjach o przeniesieniu sędziów. Po drugie przyznając sędziom prawo wniesienia odwołania od takich decyzji do Sądu Najwyższego. W dotychczasowej praktyce ministra sprawiedliwości znoszącego w ostatnim czasie niektóre sądy i tworzącego w ich miejsce nowe (np. w Szczecinie, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu) nie występowały istotne problemy związane z przenoszeniem sędziów. Zmiana planowanego terminu wejścia w życie obecnej o wiele większej reformy struktury sądownictwa na 1 stycznia 2013 r., zapewnia wystarczająco dużo czasu, aby rozstrzygnąć ewentualne odwołania sędziów od decyzji o przeniesieniu na inne miejsce służbowe. Jednak wydaje się, że kwestionowanie decyzji ministra będzie zupełnie wyjątkowe.

Zmiana planowanego terminu wejścia w życie reformy struktury sądownictwa zapewnia wystarczająco dużo czasu, aby rozstrzygnąć ewentualne odwołania sędziów od decyzji o przeniesieniu na inne miejsce

@RY1@i02/2012/085/i02.2012.085.07000040a.805.jpg@RY2@

fot. wojciech Górski

Prof. dr hab. Marek Chmaj, konstytucjonalista, wykładowca Wydziału Prawa SWPS, Kancelaria Radcowska Chmaj i wspólnicy

Pomysł zniesienia ponad stu sądów rejonowych i przekształcenia większości z nich w wydziały zamiejscowe większych jednostek to jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów reformy struktury organizacyjnej sądownictwa. Wśród licznych wątpliwości związanych z przedstawieniem przez ministra sprawiedliwości projektów rozporządzeń mających wprowadzić planowane zmiany jest także problem statusu prawnego sędziów, których dotychczasowe siedziby ulegną likwidacji bądź przekształceniu.

Uregulowanie kwestii przeniesienia sędziego w konstytucji świadczy o wadze, jaką nadano tej instytucji w naszym systemie prawnym. Nieprzenoszalność sędziów uważana jest za jedną z głównych gwarancji ich niezawisłości. Zgodnie z art. 180 konstytucji sędziowie są nieusuwalni, a przeniesienie ich do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew woli zainteresowanych może nastąpić tylko w określonych przypadkach. Jedną z podstaw do przeniesienia sędziego przewidzianą w konstytucji stanowi zmiana ustroju sądów lub zmiana granic okręgów sądowych (art. 180 ust. 5 konstytucji). Należy sprecyzować, że słowo "stanowisko" należy czytać jako rangę sądu, natomiast słowo "siedziba" odnosi się do konkretnego sądu dla przypisanego mu obszaru.

Realizację wskazanych powyżej przepisów konstytucji stanowią przepisy ustawy z 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. nr 90, poz. 1070 z późn. zm.). Zgodnie z art. 55 par. 3 ustawy prezydent rzeczypospolitej polskiej, powołując daną osobę do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim, wyznacza miejsce służbowe (siedzibę) sędziego. Zmiana miejsca służbowego bez zmiany stanowiska możliwa jest jedynie w trybie przewidzianym w art. 75 ustawy. Zgodnie z nim o przeniesieniu sędziego decyduje minister sprawiedliwości, przy czym przeniesienie sędziego bez jego zgody z przyczyn związanych z omawianymi zmianami powinno nastąpić po uwzględnieniu wniosku sędziego co do nowego miejsca służbowego. Dopiero w przypadku gdy uwzględnienie takiego wniosku jest niemożliwe, minister może wydać decyzję o przeniesieniu sędziego bez jego zgody.

W ustawie nie został szczegółowo uregulowany ani tryb, ani termin przedstawienia przez sędziego wniosku co do nowego miejsca służbowego. Literalnie rzecz biorąc, ustawa nakłada na ministra sprawiedliwości obowiązek umożliwienia sędziemu złożenia takiego pisma w odpowiednim czasie, a tak, aby szef resortu mógł przeprowadzić ocenę możliwości uwzględnienia takiego dokumentu. Wydaje się zatem, że rozporządzenie znoszące sądy powinno mieć odpowiednio długi okres vacatio legis, tak by umożliwić złożenie i rozpatrzenie wniosków we wskazany trybie.

Ponadto ustawodawca wskazał na obowiązek wydania przez ministra sprawiedliwości indywidualnej, skierowanej do każdego sędziego decyzji o przeniesieniu. Akt taki ma charakter indywidualny i konkretny, z czego wynika, że nie ma możliwości uregulowania tej kwestii w jednym, zbiorczym dokumencie. Czas pomiędzy ogłoszeniem rozporządzenia w Dzienniku Ustaw a jego wejściem w życie powinien więc zostać wykorzystany na porządkowanie kwestii związanych z sytuacją prawną sędziów.

Obecnie obawy budzić może zbyt szybkie wejścia w życie wskazanych rozporządzeń. Pomimo zapewnień Ministerstwa Sprawiedliwości, że większość jednostek, które ulegną likwidacji, zostanie przekształcona w wydziały zamiejscowe innych sądów, do projektów rozporządzenia nie dołączono zarządzenia w sprawie powoływania nowych wydziałów zamiejscowych. Co więcej, dokładna lista sądów, które zostaną zniesione, nie jest jeszcze znana. Tym bardziej trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób resort planuje powiadomić sędziów o planowanych zmianach, tak by w odpowiednim czasie rozpatrzeć ich wnioski w zakresie nowego miejsca służbowego i wydać indywidualne decyzje o przeniesieniu.

Przypomnieć należy, że zasadniczym celem reformy jest restrukturyzacja sądów. Prace prowadzone w Ministerstwie Sprawiedliwości zmierzają do ograniczenia dysproporcji między wielkością i zakresem kompetencji jednostek tego samego szczebla. Można więc zakładać, że względem części sędziów, których jednostki zostaną zniesione, planowane jest przeniesienie ich do innych, bardziej obciążonych jednostek. Nie we wszystkich przypadkach będą to fizycznie te same miejsca służbowe przekształcone w jednostki zamiejscowe. W szczególności w sytuacjach, gdy dojdzie do faktycznej zmiany miejsca służby sędziów, powinno się zapewnić możliwość złożenia przez nich i rozpatrzenia wniosków co do nowego miejsca służbowego.

Co więc stanie się, jeśli minister nie przeznaczy odpowiedniego czasu na rozpatrzenie takich wniosków? Zgodnie z art. 74 par. 4 ustawy o ustroju sądów powszechnych w przypadku przeniesienia sędziego decyzją ministra sprawiedliwości na skutek zniesienia stanowiska (wywołanego zmianą w organizacji sądownictwa lub zniesienia danego sądu lub wydziału zamiejscowego albo przeniesienia siedziby sądu) sędziemu przysługuje odwołanie do Sądu Najwyższego. W praktyce może to oznaczać zalanie

Sądu Najwyższego po 1 lipca odwołaniami sędziów, którzy już teraz zapowiadają zaskarżenie decyzji szefa resortu wydanych bez ich zgody. Prawdopodobnie wywoła to spory chaos i sytuację patową, gdyż żadne przepisy nie przewidują, co dzieje się w sytuacji, gdy sąd macierzysty zostanie zniesiony, a Sąd Najwyższy nie zdąży jeszcze rozpatrzyć odwołania. Nie ulega jednak wątpliwości, że decyzja ministra sprawiedliwości nie będzie mogła być uznana za ostateczną i wykonalną, jeżeli służy od niej środek odwoławczy. Sędziowie w takim przypadku pozostaną w gotowości do pracy, ale nie będą mieli obowiązku świadczenia pracy. Stan taki będzie trwał do czasu rozpatrzenia odwołania przez Sąd Najwyższy. Jeżeli ten sąd będzie rozpatrywał odwołania przez np. kilka miesięcy, funkcjonowanie wielu sądów rejonowych będzie w znacznym stopniu utrudnione i to nie z winy sędziów.

Na marginesie należy dodać, że składanie odwołań do Sądu Najwyższego to tylko jeden ze środków, z jakiego skorzystają sędziowie niezadowoleni z przedstawionych projektów rozporządzeń. Już w styczniu br. Krajowa Rada Sądownictwa zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego przepisy będące podstawą planowanych reform jako niezgodne z zasadą nieprzenoszalności. Zdaniem KRS tworzenie i znoszenie sądów, jak również ustalanie ich siedzib i obszarów właściwości to materia ustawowa, która nie powinna być regulowana w drodze rozporządzenia ministra sprawiedliwości. Co więcej, w swej opinii z marca br. KRS jednoznacznie wskazuje, że planowane zapewnienie elastyczności funkcjonowania sądownictwa poprzez przenoszenie sędziów z miasta do miasta "w ramach tego samego sądu" stanowi obejście przepisów zakazujących przenoszenia sędziów bez ich zgody. Powyższe zastrzeżenia oraz nierozpatrzony jeszcze wniosek w Trybunale Konstytucyjnym wskazują na potrzebę odłożenia w czasie wejścia w życie rozporządzenia i uprzedniego uregulowania sytuacji sędziów, których jednostki zostaną objęte reformą.

Zgodnie z art. 180 konstytucji sędziowie są nieusuwalni, a przeniesienie ich do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew woli zainteresowanych może nastąpić tylko w określonych przypadkach

@RY1@i02/2012/085/i02.2012.085.07000040a.806.jpg@RY2@

fot. jacek taran

Jarema Sawiński, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu

Tego wszystkiego można spokojnie uniknąć. Wystarczy poczekać na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie z wniosku Krajowej Rady Sądownictwa. Wystarczy odrobina cierpliwości

Zgodnie z art. 176 ust. 2 konstytucji ustrój, właściwość i postępowanie przed sądami są określone przez ustawy. Ten zapis ustawy zasadniczej jest konsekwencją przyjętej filozofii państwa i prawa, której jednym z podstawowych założeń jest stanie przez organy władzy na straży praw i wolności obywatelskich. Szczególną rolę w tym systemie odgrywają niezależne sądy i niezawiśli sędziowie. Przynajmniej dotychczas bardziej skutecznego systemu nie wymyślono. Po to sądy mają być tworzone na mocy ustawy, by decyzje w tej kwestii były proceduralnie obwarowane, co w rezultacie zmniejsza ryzyko ich pochopności, a także umożliwia prezentację z mównicy sejmowej wszelkich poglądów w przedmiocie zasadności proponowanych zmian.

Tymczasem nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych z sierpnia 2011 roku wykoślawiła konstytucyjny zapis, tym samym sprawiając, że gwarancyjny system przestaje funkcjonować. Tworzenie i znoszenie sądów powierzono bowiem ministrowi sprawiedliwości. Ustawą zatem zgrabnie zmieniono przepis konstytucji, przenosząc określone kompetencje z Sejmu do gabinetu ministra sprawiedliwości. Krajowa Rada Sądownictwa zawarła swoje stanowisko w tej kwestii we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów cytowanej ustawy nowelizacyjnej. O takim stanowisku rady minister sprawiedliwości ma pełną wiedzę, jako że z urzędu jest jej członkiem.

Trybunał Konstytucyjny nie rozstrzygnął jeszcze omawianego zagadnienia, mimo to ministerstwo błyskawicznie postanowiło skorzystać z nowej, wątpliwej konstytucyjnie kompetencji, ogłaszając długą listę sądów przeznaczonych do likwidacji. Wprawdzie rozporządzenie w tej kwestii wymaga opinii Krajowej Rady Sądownictwa, ale jest to tylko opinia, która resortu sprawiedliwości w żaden sposób nie wiąże. Pośpiech w tej sprawie jest całkowicie dla nas niezrozumiały, natomiast nawet kilkumiesięczna zwłoka w przeprowadzeniu tego zamierzenia, życzliwie zakładając pozytywne skutki takich działań, nie doprowadziłaby do zdestabilizowania wymiaru sprawiedliwości. Dodatkowo chcę w tym momencie podkreślić, że pomysł ministra nie jest zupełnie potępiany, bo wiele osób widzi potrzebę pewnych zmian w mapie polskiego sądownictwa. Chodzi jednak o rozważenie wszelkich argumentów dotyczących tej sprawy, a szybkość decyzji - powiedzmy sobie szczerze - nie jest w tym przypadku wartością samą w sobie.

I tak sędzia zlikwidowanego przez ministra sprawiedliwości sądu X zostanie za wskazaniem właśnie tego samego ministra sędzią sądu Y. Pozornie jego sytuacja się nie zmieni, bo dalej orzekałby w tej samej sali rozpraw w wydziale zamiejscowym sądu Y w mieście X. Pozór ten jest jednak widoczny z daleka bez wspomagania specjalistycznym sprzętem optycznym. Prezes nowego, powiększonego sądu Y może spowodować, iż sędzia z miasta X zacznie z dnia na dzień orzekać w mieście stołecznym Y, bowiem w granicach jednej jednostki o pracy w konkretnym wydziale przesądza podział czynności. Łatwa do wyobrażenia jest zatem sytuacja, w której powstaje realny środek nacisku na niezawisłość sędziowską. Jedną z podstawowych gwarancji niezawisłości sędziowskiej jest właśnie nieprzenoszalność sędziego na inne miejsce służbowe bez jego zgody. W przytoczonym przykładzie nie będzie możliwe przeniesienie ze Szczecina do Przemyśla, ale już na kilkudziesięciokilometrową odległość jak najbardziej.

Sędzia bez atrybutu niezawisłości nie jest społeczeństwu potrzebny. Tym bardziej władza wykonawcza, współdziałając z ustawodawczą i sądowniczą, dla dobra tego społeczeństwa nie powinna przykładać ręki do stwarzania zagrożenia tej niezawisłości. Od decyzji ministra o przeniesieniu sędziego do sądu innego niż likwidowany zainteresowany może odwołać się do Są du Najwyższego. Ze wskazanych wyżej powodów decyzje indywidualne o składaniu takich odwołań będą zrozumiałe. Powstaje jednak pytanie, co w sytuacji gdy Sąd Najwyższy podzieli argumentację sędziów. Przejście w stan spoczynku? To byłaby już katastrofa. Już teraz brakuje nam rąk do pracy.

Największą zaletą sądownictwa dyscyplinarnego w obecnym kształcie jest jego egalitarność

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.