Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozmiar czcionki nie zagraża sędziowskiej niezawisłości

29 lipca 2013

Prezesi zachowują się tak, jakby sąd był ich udzielnym księstwem - twierdzą sędziowie z "Iustitii". I żądają ukrócenia samowolki w nadzorze nad ich pracą. Krajowa Rada Sądownictwa mówi: nie

Oburzenie środowiska sędziowskiego wywołały zarządzenia wydawane przez niektórych prezesów sądów. Zdaniem Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" część z nich zagraża niezawisłości sędziowskiej. Dlatego też jego członkowie zwrócili się do Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) z wnioskiem o opracowanie kodeksu dobrych praktyk nadzorczych, który wyznaczałby granice sprawowania przez zwierzchników nadzoru administracyjnego nad sądami. Rada jednak uznała, że nie ma takich kompetencji. Nie zamierza również - o co wnioskowało SSP "Iustitita" - przeprowadzać wewnętrznego audytu sądów.

Kość niezgody

Uprawnienie prezesa sądu do wydawania zarządzeń wynika z par. 8 rozporządzenia ministra sprawiedliwości w sprawie nadzoru administracyjnego nad działalnością administracyjną sądów powszechnych (Dz.U. z 2013 r. poz. 69). Przepis ten stanowi, że prezes sądu wydaje, w razie potrzeby, zarządzenia zmierzające do usprawnienia toku wewnętrznego urzędowania sądu lub podniesienia efektywności i poziomu kultury organizacji pracy.

- Warto jednak zauważyć, że to rozporządzenie zostało wydane na podstawie przepisów prawa o ustroju sądów powszechnych, które w art. 9b stanowi, że "czynności z zakresu nadzoru administracyjnego nie mogą wkraczać w dziedzinę, w której sędziowie są niezawiśli" - zaznacza Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu.

A zdaniem środowiska sędziowskiego część z prezesowskich zarządzeń tę niezawisłość narusza. "W szczególności chodzi o zarządzenia, które nakazują sędziom w określony sposób regulować bieg spraw, np.: zabraniają rozpoznawania dużej sprawy na jednej wokandzie i nakazują dzielić ją na małe fragmenty rozpoznawane przez wiele dni, aby sędzia wypełnił "obowiązek rozpoznawania na każdej wokandzie wskazanej ilości spraw (...)" - czytamy w stanowisku "Iustitii".

Emocje studzi sędzia Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa.

- Prezes musi mieć realną możliwość wykonywania swoich zadań ustawowych - przypomina.

A zgodnie z ustawą o ustroju sądów powszechnych działalność administracyjna sądów, nad którą nadzór wewnętrzny sprawują ich prezesi, polega m.in. na zapewnieniu odpowiednich warunków techniczno-organizacyjnych funkcjonowania sądu i wykonywania przez niego zadań.

- Prezes musi więc mieć wpływ na to, jak wykorzystywane są sale rozpraw - zaznacza sędzia Żurek.

I zaleca, aby sędziowie czytając zarządzenia swoich prezesów podchodzili do ich treści w sposób mniej emocjonalny, a bardziej racjonalny.

- Czasami wystarczy rozmowa z prezesem, aby przekonać go, że w danym przypadku nie da się zastosować jego zarządzenia. Tak może być np. wówczas, gdy trzeba w danej sprawie przesłuchać dużą liczbę świadków i nie można rozpoznawać jej przez wiele dni, bo świadkowie ci nie powinni mieć możliwości ustalania zeznań - wskazuje członek KRS.

Złośliwość czy mus

Ale wkraczanie w niezawisłość sędziowską to niejedyny zarzut stawiany decyzjom prezesów.

- Bardzo często zdarzają się zarządzenia, które wzbudzają uśmiech lub oburzenie - mówi sędzia Puchalski.

I jako przykład decyzji, która jest całkowicie nieszkodliwa, ale może w pewnym stopniu utrudniać pracę sędziom, podaje zarządzenie w postaci nałożenia obowiązku sporządzania orzeczeń z narzuconym rodzajem i wielkością czcionki oraz odstępami pomiędzy wierszami (patrz infografika).

- Jest to typ zarządzenia, które w żaden sposób nie wpływa na niezawisłość sędziowską, ale niewątpliwie jest przykładem braku zrozumienia sensu ustawy - ocenia Rafał Puchalski.

Chodzi o zarządzenie prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie. Jak tłumaczy Agnieszka Domańska, rzecznik prasowy tego sądu, stosownie do tego zarządzenia "zostały stworzone szablony orzeczeń, których celem było ujednolicenie szaty graficznej orzeczeń (czcionka, rozkład na stronie, justowanie tekstu) i prawidłowości pouczeń". Podkreśla, że szablony te mają ułatwić pracę sędziom.

Zarządzenia warszawskiego prezesa broni także Waldemar Żurek.

- Resort sprawiedliwości prowadzi internetowy portal, w którym sądy mają obowiązek publikować wszystkie orzeczenia. A dla czytelnika lepiej jest, gdy są one zestandaryzowane - wskazuje sędzia Żurek.

Są jednak i takie zarządzenia, które - zdaniem części sędziów - łamią powszechnie obowiązujące prawo.

- Za niedopuszczalne i łamiące przepisy kodeksu pracy należy uznać wydawanie zakazu korzystania z urlopu na żądanie lub opieki nad dzieckiem w sytuacji, gdyby wolne miało wypadać na dzień wyznaczonego posiedzenia. Jest dla mnie oczywiste, że ustawodawca wprowadzając tę instytucję miał w swojej intencji wystąpienie zdarzeń losowych i incydentalnych - stwierdza sędzia Puchalski.

Cienka granica

Gdzie więc przebiega granica, której przekroczenie powoduje, że działania prezesa nie są już wykonywaniem zadań ustawowych, lecz stanowią niedopuszczalną ingerencję w prawa sędziów?

- Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest prosta. Z całą pewnością prezes nie może np. ingerować w tok postępowania dowodowego; nie może wezwać sędziego i kazać mu się tłumaczyć, dlaczego dany dowód dopuścił, a innego nie. Mamy przecież skargę na przewlekłość postępowania i tylko w tym trybie może być sprawdzane, czy decyzje sędziego w tej kwestii były słuszne, czy nie - podaje przykład Waldemar Żurek.

Zdaniem KRS nie da się jednak ubrać tego w sztywne ramy. Dlatego też rada przyjęła stanowisko, w którym wskazuje, że nie ma kompetencji do "określenia zasad sprawowania nadzoru administracyjnego nad sądami powszechnymi, ustalenia ich granic oraz kontrolowania sposobu jego wykonywania". I dalej: "Krajowa Rada Sądownictwa nie posiada umocowania do opracowania kodeksu dobrych praktyk nadzorczych, jak również przeprowadzenia wewnętrznego audytu sądów dotyczących ich wewnętrznego funkcjonowania".

- Rada stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej. Dlatego też jeżeli jakikolwiek sędzia uzna, że zarządzenie prezesa wpłynęło na jego niezawisłość, może zgłosić to do rady - deklaruje Waldemar Żurek.

Wówczas KRS - jak to zaznaczono w stanowisku - "zawsze będzie reagowała w ramach posiadanych kompetencji".

"Iustitia" nie odpuszcza

Stanowiskiem KRS rozczarowane jest SSP "Iustitia". Zapowiada, że tematu nie odpuści.

- Rada co prawda sama nie może przeprowadzić audytu sądów, ale ma prawo zarządzić przeprowadzenie wizytacji czy też lustracji w sądzie - wskazuje sędzia Barbara Zawisza, wiceprezes stowarzyszenia.

Dlatego też "Iustitia" podjęła kolejną uchwałę, w której doprecyzowuje, czego oczekuje od KRS. Wnioskuje w niej m.in. o zarządzenie i przeprowadzenie lustracji lub sądów pod kątem działań podejmowanych przez prezesów oraz o uzupełnienie uchwalonego zbioru zasad etyki sędziów o postanowienia odnoszące się do sprawowania przez nich nadzoru administracyjnego.

@RY1@i02/2013/145/i02.2013.145.18300070b.803.jpg@RY2@

Tak ma wyglądać wyrok

Stowarzyszenie oczekuje zlustrowania działań prezesów sądów

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.