Jakie są sądy według ministerstwa? Zależy, do kogo mówi
Ministerstwo Sprawiedliwości rozesłało do mediów komunikat mający być podsumowaniem trzech lat tzw. dobrej zmiany w sądownictwie. Po jego przeczytaniu człowiek wprost marzy, aby ktoś go pozwał lub przynajmniej sąd wezwał go na świadka, by na własne oczy przekonać się o tych wszystkich cudach, jakich udało się dokonać Zbigniewowi Ziobrze i spółce.
Być może i ja oddałabym się tym fantazjom, gdyby nie to, że zaledwie miesiąc wcześniej natknęłam się na notatkę sporządzoną przez osobę ze ścisłego kierownictwa resortu. Co więcej, złośliwie przybliżyłam jej treść czytelnikom DGP. Chodzi o odpowiedź, jakiej na interpelację jednego z posłów udzielił Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. Otóż z dokumentu tego wyłania się nieco inny obraz sądowej rzeczywistości niż ten, który kierownictwo resortu próbowało wyczarować podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej. Zderzenie treści tych dwóch pism daje wprost piorunujące wrażenie. A wniosek jest taki, że komunikat przesłany dziennikarzom jest pełen niedomówień i manipulacji.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.