Prawo jak rzeka, czyli czy nadmiar musi szkodzić
Prawo jest przeładowane. I nie tylko dlatego, że reguluje coraz więcej aktywności obywateli. Także dlatego, że kolejne zbędne akty prowadzą do jego inflacji. Co jednak, gdy potrzebna regulacja zbytnio koncentruje się na języku? I kiedy ten zbytek się pojawia?
Nadmiar informacji, zbyt liczne i niezrozumiale sformułowane normy wywodzone z poszczególnych przepisów są szczególnie interesujące dla teoretyków prawa, ale wpływają na jego użytkowników. Po pierwsze dlatego, że możemy mówić o jurydyzacji życia społecznego: prawodawca postanawia ingerować w nieuregulowane dotąd dziedziny ludzkiej aktywności. W ten sposób powstają kolejne przepisy prawne odnoszące się do obszarów wcześniej nieznanych legislacji. Nie jest to jednak zjawisko nadmiarowości sensu stricto. Wkraczanie przez prawodawcę w kolejne aspekty życia obywateli nie powoduje redundancji norm prawnych, lecz raczej zjawisko nieskrępowanej ingerencji w nowe dziedziny życia społecznego.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.