Dziennik Gazeta Prawana logo

Udowodnij, że zarobiłeś ciałem

27 czerwca 2018

Urzędnicy fiskusa żądają list klientów korzystających z usług seksualnych

Nie ma ratunku przed fiskusem. Nawet sprawdzone metody zaczynają zawodzić. Jeszcze niedawno, gdy skarbówka podejrzewała, że ktoś wydaje więcej, niż mógł zarobić (zataił część dochodów), wystarczyło powiedzieć, że pieniądze pochodzą z prostytucji, i fiskus był bezradny. Takie zarobki nie są opodatkowane. Ale sprawy się skomplikowały. Jeśli ktoś twierdzi, że utrzymuje się z handlu własnym ciałem, musi to udowodnić. Nie pomaga twierdzenie, że usługi seksualne świadczone były w dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie. I to fiskus jest w stanie sprawdzić. Informacje o pracy za granicą są weryfikowane przez urzędników z innych państw. Na świadków wzywani są rzekomi klienci, a kontrolowany jest proszony o opis świadczonych usług.

- Podatnik w ogniu pytań często wycofuje się ze swojej strategii i przyznaje, że nie opodatkowywał wszystkich dochodów - opisuje inspektor skarbowy.

Osoby podejrzewane o zatajenie dochodów przed fiskusem nie składają broni i wymyślają różne inne źródła pochodzenia pieniędzy na zakup mieszkań, domów, samochodów czy drogich zagranicznych wycieczek, które zainteresowały urzędników. Tłumaczą się pożyczkami i darowiznami, pieniędzmi trzymanymi przez babcię w skarpecie od przedwojnia, sprzedażą znalezionych na strychach antyków, wygranymi w kasynie czy nawet tym, że pieniądze te ukradli. W swojej bezmyślności wolą zaryzykować więzienie, niż zapłacić 75 proc. podatku. Tyle tylko, że fiskus nikomu nie wierzy już na słowo i nawet na to, że coś ukradliśmy, muszą się znaleźć jakieś dowody.

Ewa Matyszewska

ewa.matyszewska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.