Dziennik Gazeta Prawana logo

Urzędnik też potrafi wpuścić podatnika w maliny

4 września 2015

Wciąż mam problem z zeznaniem podatkowym za 2013 rok - opowiada pan Jan. - Nie miałem pewności, czy mogę odliczyć ulgę na wychowanie pełnoletniego, uczącego się dziecka, więc poszedłem zapytać o to w urzędzie skarbowym. Wyjaśniłem, że dochód córki przekroczył co prawda kwotę wolną od podatku, ale w połowie roku wyszła za mąż. Pani w okienku poinformowała mnie, że liczy się dochód do dnia zawarcia małżeństwa - jeśli był niższy niż kwota wolna, to mam prawo skorzystać z odliczenia. Teraz po dwóch latach okazuje się, że urzędniczka nie miała racji. Urząd skarbowy twierdzi, że nie powinienem odliczać ulgi, i żąda, bym dopłacił podatek wraz z odsetkami. Nikogo nie interesuje, że byłem w urzędzie, pytałem i zostałem wprowadzony w błąd - żali się czytelnik, który uważa, że zaległy podatek powinna zapłacić za niego urzędniczka

Niestety praktyka pokazuje, że urzędnicy (uczciwie mówiąc: nie wszyscy) udzielając podatnikom porad - czy to bezpośrednio w urzędzie, czy też przez telefon - często wpuszczają ich w maliny, co wychodzi na jaw dopiero w toku oficjalnych czynności.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.