Właściciel prywatnej szkoły lub przedszkola jak żona cezara [KOMENTARZ]
Nie jestem przeciwny prowadzeniu prywatnych szkół i przedszkoli przez uczciwych przedsiębiorców. Sprzeciwiam się cwaniactwu i traktowaniu edukacji jak biznesu kosztem uczniów - nieprawidłowości finansowe w prywatnych placówkach oświatowych komentuje dziennikarz DGP Artur Radwan.
Prowadzenie prywatnych przedszkoli i szkół jest niezłym biznesem. Jeszcze większy zarobek jest na dzieciach z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego. Po tych dwóch zdaniach oberwie mi się od właścicieli placówek, a ich prawnicy wezwą mnie do zaprzestania pisania bzdur. Rozmawiając z nimi, można odnieść wrażenie, że ten biznes jest wykonywany „pro publico bono”. Sam mam znajomego, którego żona i córka wspólnie prowadzą bodajże dziewięć przedszkoli. Jakie profity z tego mają, nie chcę się tu wypowiadać, ale mogą się państwo domyślić.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.