Jedyna nadzieja w outsiderach
„Włóczędzy” to rzecz o porażkach i rozczarowaniach idealistów, którzy – po raz kolejny – chcieliby dźwignąć ku niebu jednoczącą ludzkość Wieżę Babel
Kiedy w 1974 r. Ursula K. Le Guin opublikowała powieść „Wydziedziczeni” (z ironicznym podtytułem „Niejednoznaczna utopia”), polityczna refleksja tej książki wyznaczała kres pewnej epoki. Właśnie odchodziła do przeszłości – gorzko i na kacu – era kontrkultury, w zimnowojennej retoryce Zachodu zaczynała zaś wybrzmiewać „kończąca historię” myśl, że nie ma alternatywy dla kapitalizmu, który wedle tej koncepcji, czyni ludzi wolnymi, silnymi i odpowiedzialnymi za siebie. Obóz komunistyczny, pogrążony w problemach i kryzysach, które w dużej mierze sam sobie stworzył, nie miał sensownej kontrpropozycji. Nawet Chiny Deng Xiaopinga wykonały gwałtowny zwrot od maoizmu ku gospodarce rynkowej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.