Sukcesy to my, porażki – inni
Po kolejnym miesiącu wzrostów i kilkudziesięciu procentach wyżej na indeksach giełdowych znów powracają znane zachowania i teksty. Jeszcze nie tak dawno słyszeliśmy, że rynek stał się wyjątkowo nieprzewidywalny, rządzą na nim wyłącznie emocje, należy powoli budować portfel akcji – kupując partiami oraz cały zestaw innych sformułowań, które – jeśli wypowiadał je np. zarządzający funduszem – oznacza w gruncie rzeczy jedno: to nie moja wina, to rynek. Wystarczy jednak nieco dłuższy wzrost i odbudowywanie strat (w portfelu o niemal niezmienionym składzie), byśmy zaczęli słyszeć, że osiągane właśnie zyski są pochodną doświadczenia, dobrego wyboru spółek, czyli krótko mówiąc – jeśli tracimy, to winny jest rynek, jeśli zarabiamy, to dzięki naszym umiejętnościom.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.