Po co komu innowacje
Rewolucje techniczne nie zdarzają się codziennie, ale to, co zdarzyło się w 1763 r., zrewolucjonizowało świat na zawsze. W tym roku James Watt wynalazł sposób na nadmierne zużycie energii przez parowy tłok. Jego maszyna potrzebowała do pracy tylko jedną czwartą energii i pracowała szybciej. Pożytek dla przedsiębiorców z takiego wynalazku był oczywisty - większa produkcja, większe zyski.
Choćby nie wiem, ile lat upłynęło, szukającym innowacji przedsiębiorcom zawsze będzie chodzić o to samo. Aby innowacje zostały zastosowane, muszą przynosić wymierne korzyści.
Sposób widzenia wynalazców i naukowców, których koncepcje i praca tworzą podwaliny pod przyszłe zastosowania, może być bardzo ambitny. Zawsze jednak muszą też szukać szans na osiągnięcie utylitarnych efektów ich działań. Inaczej ani gospodarka, ani podatnicy nie będą chcieli za nowinki płacić.
Polska nauka i gospodarka od lat mają kłopoty ze zrozumieniem swoich ról, a w konsekwencji ze współpracą. Dzięki funduszom unijnym jest szansa, że się do siebie wreszcie trochę zbliżą.
@RY1@i02/2009/221/i02.2009.221.187.001c.101.jpg@RY2@
Krzysztof Bień, zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej
Krzysztof Bień
zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu