Upadek amazonki
Kiedy w 2005 r. Donald Tusk ściągał warszawską wojującą radną Julię Piterę na listę PO - jej obecność spełniać miała dwie funkcje.
Najpierw dodawać wiarygodności staraniom Tuska o wytępienie słynnego podówczas i demonizowanego "układu warszawskiego". Pitera była osobistym wrogiem prezydenta Pawła Piskorskiego, którego właśnie Tusk przy pomocy Schetyny i jego pomocników par force usuwał z partii, eksmitował z biur i eliminował z polityki. Ale warszawska radna miała także dodać Platformie mołojeckiej antykorupcyjnej sławy. Pitera miała reputację bitnej, zaczepnej i pryncypialnej lokalnej amazonki, która na dodatek część swojej energii od dawna poświęcała w bardzo pożądanym przez Tuska kierunku: na przepychanki i kłopoty, jakie lubiła czynić innemu swojemu osobistemu wrogowi - Lechowi Kaczyńskiemu, kolejnemu po Piskorskim prezydentowi stolicy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.