Czy globalizacja wyszła na dobre komukolwiek?
Często słyszymy zdanie: może i otwarcie światowych rynków miało negatywne strony (wzrost nierówności czy ucieczka wytwórczości tam, gdzie taniej), ale... I tu następuje wyliczenie korzyści z globalizacji. Takich jak zmniejszenie biedy i ogólne wyrównanie dysproporcji dochodowych. A co, jeśli ostatnia część „równania” nie jest prawdziwa?
W kierunku takiego właśnie wniosku wiedzie czytelników praca Damiena Capellego (MFW) i Bruna Pellegrina (Uniwersytet Columbii). Ekonomiści dowodzą w niej, że globalizację, której złote czasy przypadły na lata 1994–2008 (za symboliczny początek tej fazy uchodzi utworzenie Światowej Organizacji Handlu), nazwać należy otwarcie „czasem niezrównoważonym”. Doszło tu bowiem do niezwykle wyrazistego rozjazdu między teorią ekonomiczną a gospodarczą praktyką.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.