Polska nie jest samotną wyspą
Nasza gospodarka wydaje się w tej chwili w całkiem niezłej kondycji. Świat jednak wciąż nie wyleczył się z ekonomicznych chorób wywołanych przez ostatni kryzys. Dlatego i Polsce może grozić kolejny nawrót infekcji
Premier lubi ostatnio pokazywać się na tle mapy Europy, gdzie Polska jako jedyny kraj przedstawiana jest na zielono.
Ma to podkreślać wyjątkową sytuację naszej gospodarki. Ostatnie przemówienie premiera, a także ministra Jacka Rostowskiego w Sejmie przepełnione było optymizmem co do stanu naszej gospodarki i jej perspektyw. Obiektywnie trzeba przyznać, że na tle innych krajów europejskich wskaźniki ekonomiczne dla Polski przedstawiają się bardzo korzystnie, a perspektywy są dość dobre, na co wskazują również prognozy KE i MFW.
Ten wyjątkowy zielony kolor nie może jednak nas zmylić. Polska nie jest samotną wyspą. Wiele zależy od naszej wewnętrznej polityki gospodarczej, ale dużo będzie też zależeć od tego, co będzie się działo z gospodarką światową. Ostatnie problemy finansowe Grecji i innych krajów z tzw. obrzeża strefy euro, nierozwiązany problem nierównowagi handlowej między USA a Chinami, olbrzymie zadłużenie Stanów Zjednoczonych będą stwarzać napięcia w gospodarce globalnej oddziałujące na Polskę. Mówiąc o perspektywach polskiej gospodarki, należy oceniać, w jakim stopniu jest ona odporna na szoki zewnętrzne.
Warto zwrócić uwagę na zewnętrzne kanały infekcji, które groziły i nadal grożą naszej gospodarce. Zarażanie się światowej gospodarki kryzysem finansowym w roku 2008 nastąpiło przede wszystkim przez sektor bankowy. Znaczna część banków amerykańskich i europejskich okazała się wzajemnie uwikłana w inwestycje w pochodne instrumenty finansowe oparte na kredytach hipotecznych. Upadek Lehman Brothers i problemy finansowe innych dużych banków wywołały falę strachu w sektorze finansowym, która zablokowała akcję kredytową. Na tę infekcję polski system bankowy wykazał odporność. Okazało się, że banki w Polsce prowadziły dość konserwatywną politykę, która w tym wypadku była zbawienna. Wydaje się, że stosunkowo rygorystyczne działania KNF i mały udział w obrocie światowym chronią nadal nasz system bankowy przed gwałtownym załamaniem przychodzącym z zewnątrz.
Następne potencjalne źródło infekcji to handel zagraniczny. Mimo że Polska nie jest tak uzależniona od wymiany handlowej jak Słowacja czy Litwa, to jednak eksport stanowi ponad 30 proc. naszego PKB. Jeśli nasz największy sąsiad nie poradzi sobie z problemami gospodarczymi, to na pewno odbije się to również na naszej sytuacji. Optymizmem napawa to, że gospodarka niemiecka mimo dość silnego spadku w ubiegłym roku wydaje się stabilna i otwarta na współpracę. Członkowstwo w UE zabezpiecza nas też przed ostrymi działaniami protekcjonistycznymi poszczególnych krajów europejskich, co mogłoby pogłębić kryzys.
Międzynarodowe zarażanie się problemami następuje także poprzez nastroje konsumentów i producentów. Jeśli dookoła panuje pesymizm, to trudno być optymistą. W tym wypadku trzeba jednak przyznać naszemu społeczeństwu dużą odporność w uleganiu złym nastrojom. Podczas gdy w innych krajach silnie malała konsumpcja i rosło bezrobocie, Polacy nadal zwiększali zakupy, a przedsiębiorcy ostrożnie redukowali zatrudnienie.
Kolejny ważny kanał infekcji to rynek walutowy. I chyba on stanowi dla nas największe zewnętrzne zagrożenie. Gwałtowne zmiany kursu złotówki, które nastąpiły na przełomie 2008 i 2009 r., pokazały już, jak silnie wahania te oddziaływają na naszą sytuację gospodarczą i jej Mają nie tylko istotny wpływ na poziom eksportu i importu, ale wpływają również na inflację, na rentowność działania przedsiębiorstw, a także na sytuację finansową obywateli zadłużonych w walutach obcych. Nasza odporność na szoki walutowe jest stosunkowo słaba. Przy zmasowanym ataku spekulacyjnym nasze rezerwy walutowe nie wystarczyłby na skuteczną obronę.
Także polityka monetarna innych krajów może okazać się dla nas problemem. Jeśli utrzymywać się będzie nie najlepsza sytuacja gospodarcza w USA i Europie, banki centralne będą prawdopodobnie nadal prowadzić politykę niskich stóp procentowych. NBP będzie musiał się zmierzyć z problemem synchronizacji polityki krajowej z polityką głównych banków centralnych. Jeśli przy stosunkowo silnym wzroście gospodarczym w Polsce utrzyma niskie stopy procentowe, to grozi nam wzrost inflacji. Jeśli natomiast podniesie stopy procentowe, znacząco powyżej poziomu określonego przez EBC i Fed, może nastąpić silna aprecjacja złotówki, co wpłynie niekorzystnie na polski eksport.
Zawirowania na rynkach światowych mogą oddziaływać na polską gospodarkę także przez rynek kapitałowy. Kolejne wycofanie się inwestorów z Polski i załamanie się rynku giełdowego wpłynie na dochody państwa z prywatyzacji. Taki obrót sytuacji zwiększy też ryzyko inwestycji w obligacje emitowane przez polski rząd, a co za tym idzie - koszty obsługi długu.
Dopóki sytuacja gospodarcza na świecie w pełni się nie ustabilizuje, dopóty nie możemy być pewni, co wydarzy się Polsce w najbliższych latach. Pocieszające jest natomiast, że odporność naszej gospodarki na infekcję zewnętrzną okazała się dotąd zadziwiająco silna.
Mariusz Świetlicki
ekonomista
Autor pracuje w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.