Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Miedwiediew nie odwzajemni ustępstw Sarkozy’ego

29 czerwca 2018

Wizyta rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa we Francji mogłaby uchodzić za standardowe wydarzenie dyplomatyczne, gdyby nie to, że wpasowała się w ciąg niepokojących zmian w polityce Paryża wobec Moskwy.

Jeszcze w czasie kampanii, przed wyborami prezydenckimi, Nicolas Sarkozy, mówiąc o Rosji, zwykł był przypominać m.in. sprawę praw człowieka, wojnę w Czeczenii, masakrę, jakiej dokonały tam rosyjskie wojska. Mówił, że to nie jest drobiazg, lecz poważna sprawa, o której trzeba rozmawiać, do której należy powracać.

Dwa lata temu prezydent diametralnie zmienił zdanie na temat Rosji. Francja zaczęła robić z nią interesy, które nie są zwykłymi transakcjami, lecz też politycznym komunikatem. Sprzedaż okrętów klasy Mistral - broni, która może być bardzo skuteczna w pacyfikacji Gruzji, Ukrainy, ale też państw bałtyckich - to jasny sygnał, że jesteśmy po stronie wielkiej Rosji, a nie mniejszych narodów, które pragną demokracji i rządów prawa. Do tego poszliśmy śladem Niemiec i Włoch, decydując się na wspólne interesy w dziedzinie energetyki - w Paryżu francuska spółka GDF Suez podpisała kontrakt z Gazpromem, podobnie jak wcześniej Niemcy i Włosi uczynili w przypadku gazociągów Nord i South Stream.

Można by pomyśleć, że Francja postanowiła poświęcić prawa człowieka, stawiając na politykę pod hasłem "najpierw interesy". To błąd: interesy chcą robić wszystkie państwa, zwłaszcza teraz, w dobie globalnej recesji. Rosja też chce robić interesy. Nie musimy o to prosić.

Przyczyny zmiany postawy Sarkozyego wobec Kremla są następujące. Z jednej strony mamy w Europie konflikt między państwami dużymi - jak Niemcy, Francja czy Włochy - a małymi, które nie boją się krytykować Rosji. Na dodatek francuski prezydent czuje się w UE samotny: Unia zawsze była prowadzona przez francusko-niemiecki duet, a teraz wyczuwamy, że Berlin nie oczekuje już od Paryża jakiejś specjalnej współpracy. Znacznie więcej oczekuje od Moskwy. Pałac Elizejski, nie wiedząc, co z tym zrobić, stawia na naśladowanie Berlina.

Do tego wszystkiego mamy do czynienia z czymś w rodzaju zaślepienia tą historią, że Miedwiediew to jakiś fantastyczny facet i zwolennik demokracji. To taka sama iluzja, jaką przeżył kiedyś prezydent George W. Bush, dostrzegając "przyjaźń w oczach Putina". W efekcie Europa próbuje powtórzyć sukces Margaret Thatcher, która popierając kiedyś Michaiła Gorbaczowa, doprowadziła do realnych zmian na Kremlu. Tyle że Miedwiediew to nie Gorbaczow.

Francja nie zajmie też miejsca Niemiec w rosyjskiej polityce, gdyż to Berlin - niemal od wieków - zajmuje w niej szczególne miejsce. Rosjanie oczekują, że to Niemcy dokonają gruntownej modernizacji ich kraju - tak jak zrobili to już raz, w XIX wieku, unowocześniając rosyjską administrację. Ta idea jest dziś znowu żywa. Francja nie ma w tej konkurencji szans. Choć może próbować jakoś imitować niemiecką politykę, rywalizować z nią. Jednak to Berlin wyznacza kierunki polityki wobec Rosji, a Paryż może jedynie starać się wykroić z tego tortu jakiś kawałek dla siebie.

Transakcja ta - największa, jaką dotąd kraj członkowski NATO zawarł z Rosją - budzi wielkie kontrowersje, choć Francuzi zastrzegają, że przekażą okręty bez wyrafinowanych technologii używanych przez Sojusz Północnoatlantycki. Cena jednego okrętu to ok. 600 - 750 mln dol.

Rosyjski monopolista odwdzięczy się za to Paryżowi, dostarczając 1,5 mld m sześc. gazu rocznie, począwszy od 2015 roku.

. Na wspólnej konferencji prasowej francuski prezydent Nicolas Sarkozy nazwał Rosję "partnerem, a nie wrogiem", podkreślił jej udział w zaprowadzaniu pokoju na świecie i wezwał do ostatecznego odesłania zimnej wojny do historii. - Nasze porozumienie to symbol zaufania między oboma krajami. Rosja i Francja powinny być partnerami w dziedzinie bezpieczeństwa europejskiego - odwdzięczył mu się Miedwiediew. Żaden z polityków nie wspominał o wojnie w Gruzji.

@RY1@i02/2010/043/i02.2010.043.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/EPA

Prezydenci Dmitrij Miedwiediew i Nicolas Sarkozy podczas spotkania w Paryżu

@RY1@i02/2010/043/i02.2010.043.000.009a.002.jpg@RY2@

Fot. Gamma/BE&W

Andre Glucksmann, francuski filozof i publicysta

francuski filozof i publicysta

Autor jest francuskim pisarzem i filozofem, autorem m.in. "Rozprawy o nienawiści" oraz "Dostojewskiego na Manhattanie". W 2007 r. współpracował z ubiegającym się o prezydenturę Nicolasem Sarkozym

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.