Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Założyciel dyplomacji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Dziełem życia Krzysztofa Skubiszewskiego jest to, że stał się ojcem założycielem dyplomacji wolnej Polski.

Nikogo takiego nie miała dyplomacja II Rzeczypospolitej. Skubiszewski kładł podwaliny. I tam, gdzie położył je dobrze, Polska odnosi z tego korzyści do dziś dnia. Zaś tam, gdzie poszło mu gorzej - tak samo trwałe pozostały kłopoty.

Skubiszewski pracował ze szczególną gorliwością nad prawnym osadzeniem odrodzonego państwa polskiego w międzynarodowej rzeczywistości. Był głównym twórcą traktatów, które ucywilizowały codzienne relacje sąsiedzkie Polski z Niemcami i Rosją. Uważał te umowy - chyba z właściwą prawnikom przesadą - za rzecz kluczową dla międzynarodowej pozycji państwa, choć ich postanowienia często nosiły charakter blankietowy (np. umowa polsko-rosyjska przewidywała coroczne wspólne posiedzenia szefów obu państw). Dlatego szedł na kompromisy, za które bywał krytykowany, np. gdy decydował się na odłożenie ad Kalendas Graecas roszczeń Polaków prześladowanych przez III Rzeszę i Sowietów. Drugim wielkim polem budowy Skubiszewskiego był nowy korpus dyplomatyczny. I tu jego zasługi są nie do przecenienia. Za sprawą ministra w MSZ pojawiła się w tamtych latach grupa najwybitniejszych polskich dyplomatów. Dziewanowski, Reiter, Meller, Włosowicz, Tuge-Erecińska czy Tombiński - to tylko niektóre z najlepszych figur w jego galerii kadr. Skubiszewski nie bał się wybitnych osobowości jako swoich podwładnych i szukał nietuzinkowych postaci, aby je ściągnąć do MSZ. To jedna z tych dobrych państwowych praktyk, dawno już porzuconych przez polityków u władzy.

Nie udało mu się natomiast przekształcić MSZ w nowoczesny i efektywnie zarządzany organizm. Najwyraźniej poznański profesor nie dostrzegł tego, że odziedziczona przezeń postkomunistyczna i skorumpowana machina jest wyzwaniem o charakterze menedżerskim. Mimo późniejszych sprzecznych wzajemnie reform MSZ pozostało strukturą anachroniczną do dziś. Jakimś odległym echem tamtego zaniechania jest niedobry mechanizm obecnej integracji MSZ i UKIE, w którym złe praktyki zarządcze molocha z alei Szucha wypierają te lepsze, wypracowane w UKIE w trakcie wieloletnich kontaktów i negocjacji z Brukselą.

Polityka zagraniczna czasu Skubiszewskiego pisana była linią zygzaku. Był to czas, kiedy Polska aspirowała do NATO i budowała NATO bis, jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy i z akceptacją odnosiła się w pierwszej chwili do puczu Janajewa, rozpoczynała rozmowy integracyjne z Brukselą i próbowała w Wyszehradzie odnowić anachroniczną ideę Małej Ententy. Trudno w to uwierzyć, ale przez jakiś czas popieraliśmy nawet zjednoczenie Niemiec, domagając się pozostawienia we wschodnich landach jednostek Armii Czerwonej. Ten zygzak nie był winą Skubiszewskiego. Przeciwnie, między kapryśnym Wałęsą (którego minister jak mało kto potrafił temperować) a zmieniającymi się premierami Skubiszewski wprowadzał cały czas ład, kierunek i sens, a także - co w dyplomacji nie bez znaczenia - dobre maniery. Był ministrem czasu, w którym odradzające się państwo polskie z trudem dopiero wykuwało własny koncept podmiotowości. Gdzieś u końca jego urzędowania - w 1993 r. - widać było już zarys jakiś priorytetów: NATO poprzez Waszyngton, Unia z pomocą Berlina i Kijów z inspiracją giedroyciowską. Te wielkie i nieoczywiste na początku cele są w jakiejś mierze spuścizną Skubiszewskiego.

Odchodził z urzędu w okolicznościach smutnych, a zarazem świadczących o jego osobistej lojalności wobec państwa. W głębi duszy był bardziej profesorem prawa niźli ministrem, a jego marzeniem zawodowym był wybór do trybunału haskiego, w tamtych latach ukoronowanie kariery profesora prawa międzynarodowego. Tę szansę miał w maju 1993 r. Jednak na prośby premier Suchockiej odrzucił ją, by pozostać w rządzie. Dwa tygodnie później gabinet Suchockiej nieoczekiwanie jednym głosem upadł...

@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.014b.001.jpg@RY2@

Jan Rokita

Jan Rokita

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.