O pożytkach płynących z umiaru
Podczas dyskusji o perspektywach gospodarki zwykle mówię, iż mam dwie oceny: złą i dobrą. Zła to ta, że świat zachodni będzie rosnąć jeszcze wolniej niż w poprzedniej dekadzie czy dwóch. A dobra to ta, że Polska i większość krajów udanej transformacji też wprawdzie będą rosnąć wolniej, jednak wyraźnie szybciej niż Zachód. A to dlatego, że po piekle komunizmu i czyśćcu transformacji przykładamy się solidniej do pracy, pracujemy więcej i bardziej skłonni jesteśmy zaakceptować konieczność takich czy innych ograniczeń.
Ale twierdzę powyższe, zakładając, że jesteśmy zdolni do zachowania umiaru. W żądaniach, oczekiwaniach, planach jednostek i planach władz publicznych. A co będzie, jeśli okaże się, że nie jesteśmy skłonni? Ano wcześniej czy później, raczej wcześniej zresztą, pójdziemy śladem Zachodu. A tam właśnie kończy się świat, w którym - według Ludwiga Erharda, ojca niemieckiego powojennego cudu gospodarczego - żyje się z ręką w kieszeni sąsiada. Państwo opiekuńcze po pół wieku rozdawnictwa tego, co zabrano innym podatkami i tego, co obiecano, a czego nie ma w ogóle i nigdy już nie będzie w takiej wysokości, wymaga ostrego odchudzenia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.