Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy komornik jest bezradny

27 czerwca 2018

Długi alimentacyjne wpisane do rejestrów wynosiły w zeszłym roku 2,5 miliarda zł. Nic dziwnego, bo ściganie dłużników alimentacyjnych wygląda dzisiaj jak zabawa w kotka i myszkę.

Niemający zwyczaju dokładać się do utrzymania dzieci ojciec dostaje najpierw sądowy przykaz płacenia alimentów. Wtedy okazuje się, że nawet 300 zł miesięcznie na syna czy córkę to wygórowany podatek. Budowlańcy wolą więc raptem zapomnieć jak się trzyma kielnię, a kierowcom wygodniej siedzieć na fotelu przed telewizorem niż w kabinie ciężarówki. Zadłużenie rośnie, więc ledwo wiążąca koniec z końcem matka zgłasza się do gminy po świadczenia z funduszu alimentacyjnego. Gmina idzie następnie do komornika, który nie ma z czego ściągnąć nawet złotówki. Gdy dług zaczyna razić urzędników, sprawa trafia do prokuratora. Wtedy alimenciarz rzuca dzieciom na odczepne 50 zł, a śledczy tracą podstawę do oskarżenia go o uporczywe uchylanie się od alimentów. Ci, których nawet nie stać na ten gest, dostają pierwszy wyrok w zawieszeniu, a przy kolejnym trafiają na rok do więzienia. Rzecz jasna nie po to, żeby odpracować dług, ale na wczasy za kratkami, które kosztuje społeczeństwo dodatkowe 2,3 tys. zł miesięcznie.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.