W internecie jednak inaczej niż w gazecie drukowanej
W sieci nie można pozwalać sobie na więcej niż w gazecie czy w telewizji. Może nawet powinno się jeszcze bardziej kontrolować swoje wypowiedzi, bo zasięg internetu jest nieporównywalnie większy niż tradycyjnych mediów. Do takich wniosków doszedł w minionym tygodniu Sąd Najwyższy, kierując do ponownego rozpoznania głośną sprawę blogera z Mosiny, który w niewybredny sposób komentował poczynania tamtejszej pani burmistrz. Rozumowanie sądu jest takie - skoro internet ma tak duży zasięg rażenia, to trudno tu mówić o znikomej szkodliwości społecznej, na podstawie której sąd drugiej instancji umorzył postępowanie. A sam fakt, że w globalnej sieci używa się języka znacznie odbiegającego od tego, jaki obowiązuje w klasycznych mediach, nie oznacza jeszcze, że prawo powinno to tolerować.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.