Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Auto spalające 4 l? Takie rzeczy tylko w folderach

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Wyścig trwa. Producenci samochodów dodają do swoich modeli dziesiątki koni mechanicznych, poprawiają ich osiągi, dorzucają kolejne poduszki powietrzne i elektroniczne cuda na kiju. Spada tylko jedno - zużycie paliwa. Z danych technicznych niektórych aut można wywnioskować, że ich eksploatacja jest tańsza niż używanie hulajnogi. Wszyscy producenci mają cudowne antidotum na to, co się dzieje na stacjach - modele spalające 3 - 4 litry paliwa na 100 km. Nic tylko brać i śmiać się w oczy frajerom tłoczącym się w tramwajach i tankującym LPG.

Przykro mi, ale w rzeczywistości frajerami są ci, którzy wierzą w auta zdolne jeździć "o kropelce". Takie modele istnieją wyłącznie w folderach reklamowych. Nie wierzycie? No to posłuchajcie.

1. Aby określić zużycie paliwa dla danego modelu, producent nie jeździ nim - jak wy - po mieście czy autostradzie. Zdaniem Brukseli umożliwiałoby to manipulacje, więc kazała przeprowadzać paliwowy test w garażowym zaciszu na rolkach. Koła się kręcą, a pojazd stoi w miejscu. Po wirtualnym mieście przejeżdża w ten sposób 4052 m ze średnią prędkością 18,7 km/h. Z kolei po wirtualnej drodze pozamiejskiej jedzie niecałe 7 minut, średnio 62,6 km/h. Nie ma tu podjazdów czy tirów, które trzeba wyprzedzić. W ten sposób odnotowujemy nowy rekord - średnią na poziomie 3,8 litra.

2. W laboratorium nikomu się nie spieszy, więc zatrudniony na potrzeby testu mistrz oszczędnej jazdy wrzuca kolejne biegi, zanim wskazówka obrotomierza muśnie cyfrę 2. Nie przekracza też 50 km/h, bo podpisał się pod paragrafem mówiącym, że grozi za to rozstrzelanie. Mądrzy nazywają to ecodrivingiem. I zgadzam się - można ograniczyć spalanie, stosując się do jego zasad. Ale osiągnięcie wartości deklarowanych przez producenta w normalnym życiu jest absolutnie nieosiągalne. Chyba że to wy chcecie zostać rozstrzelani - przez 99 proc. innych użytkowników drogi, którym zależy na tym, aby dojechać do pracy o sensownej porze.

3. Opiniotwórczy niemiecki tygodnik motoryzacyjny "Auto Bild" sprawdził, ile naprawdę spalają samochody. Wśród kilkudziesięciu modeli nie znalazł się ani jeden, w którym rzeczywisty wynik byłby zgodny z deklaracjami producenta. Większość zużyła 20 - 30 proc. więcej, a prawdziwe rodzynki - ponad 50 proc. więcej.

Jeszcze marzycie o superoszczędnym samochodzie? Zatankujcie go do pełna, dopchajcie do garażu siłą własnych mięśni i tam postawcie na rolkach. Szerokiej drogi!

@RY1@i02/2012/180/i02.2012.180.00000020c.802.jpg@RY2@

Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.