Nie dla psa kiełbasa, nie dla samorządów Partnerstwo Publiczno Prywatne!
Miałem kiedyś owczarka niemieckiego. Bystre zwierzę było, ale niepokorne, więc wpadłem na - jak mi się wydawało - świetny pomysł oddania go na profesjonalne szkolenie. Jedno z zadań polegało na ćwiczeniu silnej woli sierściucha - treser kładł przed nim kawał świeżo uwędzonej podwawelskiej i wydawał krótką komendę "zostaw". Jak pies chapsnął mięsiwo, obrywał po pysku. Przy trzecim podejściu nie wytrzymałem, zabrałem psa i kupiłem mu w ramach przeprosin dwa kilo podwawelskiej.
Te wspomnienia wróciły, gdy przeczytałem o kontrolach projektów realizowanych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Trzy lata temu, gdy rząd wprowadzał PPP do samorządów, mówił o rewolucji w finansowaniu lokalnych inwestycji. Teraz nasyła kontrole na tych, którzy tę rewolucję postanowili wcielić w życie. Innymi słowy, rząd podrzucił samorządowcom kiełbasę i teraz leje pałą tych, którzy postanowili ją skonsumować. Szczęśliwi ci, którzy nie dali się zwieść i poprzestali na jej obwąchaniu.
Skutek tych działań będzie taki sam, jak w przypadku wiecznie karconego psa - skuli ogon i niepotrzebnie nie będzie się wychylał z ciepłej budy. Większość gmin już dziś - z obawy o to, że zostaną posądzone o korupcję - omija PPP szerokim łukiem. Teraz dołączą do nich także nieliczni odważni pionierzy. Tak właśnie w Polsce w zarodku dusi się inicjatywę i przedsiębiorczość. Bo ambitnym trzeba podcinać skrzydła, żeby - nie daj Bóg - w niedalekiej przyszłości nie wspięli się zbyt wysoko i nie zajęli miejsc zajmowanych dziś przez tych, którzy prawo traktują jak kiełbasę. Głównie wyborczą.
@RY1@i02/2012/131/i02.2012.131.00000020a.802.jpg@RY2@
Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Łukasz Bąk
zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu