Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajemnica beznadziejnego stanu telewizji publicznej

27 czerwca 2018

Pewne rzeczy są po prostu niezrozumiałe. A ponieważ mówią, że mnie zmuszą do płacenia abonamentu, więc postanowiłem z okazji świąt poświęcić nieco uwagi telewizji publicznej. Przecież to okres, kiedy każda telewizja powinna się postarać. Otóż przez ten ponad tydzień TVP nadała jeden dobry film, czyli "Pretty Woman", który inne - komercyjne - stacje nadały już dotąd około pięćdziesięciu razy. Jeszcze zapowiadająca go spikerka dumnie oznajmiała, że jest to premiera w TVP. Poza tym kompletna nędza, same filmy z kategorii C lub beznadziejne polskie kabarety i po raz piąty lub szósty jeden z Bondów. TVP (nie mówię o TVP Kultura, która jest ostatnio zdecydowanie ciekawsza, ale oglądalność ma, jaką ma, i dużo lepiej nie będzie) lekceważy widza w stopniu gorszącym. Wciąż utrzymuje najwyższą oglądalność, ale to tylko dzięki biednym ludziom, który nie stać na antenę satelitarną. Żeruje na nich. To się wprawdzie wkrótce skończy, ale co z tego. Taka TVP, bez względy na wysiłki prezesów i różnorakich rad, nie ulegnie poprawie, bo musiałaby to być zmiana rewolucyjna. Jest jeden program, który się udał i trwa już wieki, czyli "Jaka to melodia", i był jeden udany serial, ale już nie do końca, czyli "Ranczo". Trwa też jeden dobry program publicystyczny, czyli ten prowadzony przez Tomasza Lisa.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.