Uniwersytety nie dla każdego
Albo będą miejscem elitarnym, albo szkołą policealną produkującą w taśmowy sposób licencjatów i magistrów. Pośrednich wyjść nie ma
Zbliża się rozpoczęcie roku akademickiego i docierają do nas rozmaite głosy na temat studiów oraz pracy lub jej braku po opuszczeniu murów uczelni. Nie brak głosów skrajnie pragmatycznych (lecz niemądrych), że trzeba uczyć tylko tego, co się natychmiast przyda, jak i humorystycznych narzekań, że egzamin magisterski to jednak egzamin. Cała ta debata - tocząca się nie tylko w Polsce, lecz także na całym świecie - jest jednak oparta na zasadniczym nieporozumieniu. Do nieporozumienia doszło, jak to zwykle bywa, po części przypadkiem, po części intencjonalnie - w rezultacie bezmyślności czy też braku wyobraźni. Nieporozumienie polega na tym, że jesteśmy całkowicie zagubieni, kiedy myślimy o idei uniwersytetu. W związku z tym nie pomagają specjalnie ani nie szkodzą żadne reformy, bo nie da się zreformować sytuacji zasadniczo beznadziejnej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.