Przed nami czasy gniewu
Obejrzeliśmy w telewizji nagrodzony Oskarami (2006) i wieloma innymi nagrodami film "Miasto gniewu" o - dla tych, co nie widzieli - komplikacjach rasowych i kulturowych oraz kłopotach z adaptacją imigrantów w Los Angeles. Film jest beznadziejnie dydaktyczny i generalnie fatalny, a mimo to w Stanach Zjednoczonych wywołał olbrzymią sensację i poruszenie. W kraju, w którym bardzo skomplikowane problemy wielokulturowości są ciągle rozważane, o których uczy się w szkołach i gdzie tolerancja jest prawie obowiązkowa, a instytucje państwa i samorządu muszą wspierać wielokulturowość (czy wręcz wielorasowość). I zastanowiłem się, jak to będzie wyglądało w Polsce, która przez ostatnie kilkadziesiąt lat praktycznie tych problemów nie miała, a i tak czytam w Onecie wypowiedź obywatela, który uważa, iż cały polski rząd to bez wyjątku Żydzi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.