Gdyby prezydenci miast rządzili...
Opinia
W czasie mojej ostatniej wizyty w Szczecinie myślałem o najnowszej (2013) książce słynnego amerykańskiego politologa Benjamina Barbera: "Gdyby burmistrzowie rządzili światem" i jej znamiennym podtytule: "Dysfunkcjonalne społeczeństwa, rozwijające się miasta". Społeczeństwa i narody wydają się Barberowi sparaliżowane wobec turbulencji i niepewności współczesnego świata i jego wyzwań: zmian klimatu, kryzysów ekonomicznych i finansowych, przestępczości, ubóstwa i wielu innych. W demokratycznych społeczeństwach najbardziej skuteczne rozwiązania okazują się niemożliwe do wdrożenia, ponieważ naruszają interesy grup, które są w stanie je zablokować i promować własne, korzystne dla siebie propozycje. Interesy wpływowych mniejszości niemal z reguły wygrywają z abstrakcyjnym "dobrem wspólnym" czy "interesem społecznym". Od razu przychodzi mi na myśl przykład nieszczęsnego RUM-u (Rejestru Usług Medycznych), który umożliwiłby racjonalne gospodarowanie środkami przeznaczanymi na ochronę zdrowia i zapewniłby kontrolę ich wykorzystywania z pożytkiem dla pacjentów. Pomysł pojawia się i znika jak fatamorgana od początku lat 90., ale zawsze ginie. Przeszkadza zbyt wielu amatorom ryb łowionych w mętnej wodzie. Podobnych przykładów można przytoczyć wiele. W skali społeczeństw i państw obecna demokracja często zawodzi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.