Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdyby prezydenci miast rządzili...

26 czerwca 2018

Opinia

W czasie mojej ostatniej wizyty w Szczecinie myślałem o najnowszej (2013) książce słynnego amerykańskiego politologa Benjamina Barbera: "Gdyby burmistrzowie rządzili światem" i jej znamiennym podtytule: "Dysfunkcjonalne społeczeństwa, rozwijające się miasta". Społeczeństwa i narody wydają się Barberowi sparaliżowane wobec turbulencji i niepewności współczesnego świata i jego wyzwań: zmian klimatu, kryzysów ekonomicznych i finansowych, przestępczości, ubóstwa i wielu innych. W demokratycznych społeczeństwach najbardziej skuteczne rozwiązania okazują się niemożliwe do wdrożenia, ponieważ naruszają interesy grup, które są w stanie je zablokować i promować własne, korzystne dla siebie propozycje. Interesy wpływowych mniejszości niemal z reguły wygrywają z abstrakcyjnym "dobrem wspólnym" czy "interesem społecznym". Od razu przychodzi mi na myśl przykład nieszczęsnego RUM-u (Rejestru Usług Medycznych), który umożliwiłby racjonalne gospodarowanie środkami przeznaczanymi na ochronę zdrowia i zapewniłby kontrolę ich wykorzystywania z pożytkiem dla pacjentów. Pomysł pojawia się i znika jak fatamorgana od początku lat 90., ale zawsze ginie. Przeszkadza zbyt wielu amatorom ryb łowionych w mętnej wodzie. Podobnych przykładów można przytoczyć wiele. W skali społeczeństw i państw obecna demokracja często zawodzi.

Dla Barbera źródłem optymizmu są miasta, gdzie znacznie skuteczniej rozwiązywane są problemy przestępczości, komunikacji miejskiej i zatłoczenia ulic, edukacji, sportu, kultury i wiele innych. Sprawdza się demokracja bezpośrednia: ludzie niemal osobiście znają przedstawicieli władz miasta i bezpośrednio oceniają efekty ich pracy. Skala działania uniemożliwia epatowanie wyborców uśrednionymi statystykami. Albo coś jest, albo nie ma, i to widać. Jeśli emocjonalna i demagogiczna partyjna polityka nie zatruje miasta, rodzą się pragmatyczne sojusze dedykowane konkretnym projektom. Współdziałają ze sobą przedstawiciele ugrupowań politycznych zażarcie zwalczających się na scenie ogólnokrajowej. Pojawia się pole dla prawdziwych charyzmatycznych przywódców apelujących z powodzeniem do zdrowego lokalnego patriotyzmu.

Takim właśnie przywódcą jest prezydent Szczecina Piotr Krzystek, człowiek, dla którego Szczecin jest największą pasją w życiu, szczecinianin, który o swoim mieście wie wszystko: zwycięzca turnieju wiedzy o Szczecinie. Z każdą napotkaną osobą lub grupą angażuje się w debatę, w której skutecznie przekonuje do swoich konkretnych projektów. Przewagą konkurencyjną "zielonego Szczecina" położonego nad przepięknymi i bogatymi przyrodniczo rozlewiskami Odry staje się jakość życia. Widać wyraźnie trzy nowoczesne osie rozwoju: po pierwsze kulturę, po drugie edukację i naukę, po trzecie przedsiębiorstwa o wysokiej wartości dodanej. Miasto wspiera je inwestycjami i tworzeniem ram instytucjonalno-prawnych przyjaznych dla rozwoju. Filharmonia Szczecińska, która śmiałością i nowoczesnością projektu może się równać z Operą w Sydney, to niezwykle odważny projekt kulturotwórczy, obejmujący swoim zasięgiem nie tylko Pomorze Zachodnie, ale i pobliski Berlin.

Nie koniec na tym: kończy się budowa Opery na Zamku, ogromna waga przywiązywana jest do konserwacji ocalałych zabytków i harmonizującego z nimi otoczenia. Hala widowiskowo-sportowa i kongresowa na ponad 6 tys. miejsc stwarza możliwości organizacji nie tylko młodzieżowych koncertów, ale i imprez sportowych najwyższej klasy międzynarodowej i światowych kongresów naukowych. Baza lokalowa szczecińskiego szkolnictwa wyższego staje się coraz bardziej imponująca. Przykładem może być chociażby cudownie odrestaurowany pałac, w którym mieści się Akademia Sztuki. Coraz więcej dziedzin nauki takich jak na przykład szczecińska medycyna osiąga międzynarodowy poziom. I to wszystko z aktywnym i inspirującym udziałem władz miasta.

Szczecin powoli podnosi się ekonomicznie po upadku stoczni i paru innych zakładów przemysłowych. Na ich miejsce pojawiają się polskie i zagraniczne firmy w takich dziedzinach jak informatyka i technologie medyczne. Na terenach stoczni powstają zakłady produkujące wielkie generatory wiatrowe dla polskich i skandynawskich odbiorców. Te nowe firmy nie tworzą jednak wystarczającej liczby atrakcyjnych miejsc pracy. Władze miasta wiedzą o tym i z pewnym sukcesem próbują ściągnąć do miasta centra usług biznesowych. W nowo powstałych nowoczesnych budynkach biurowych jest jeszcze sporo wolnego miejsca. Wiele wskazuje na to, że świadomość przewag konkurencyjnych Szczecina powoli dociera do międzynarodowego biznesu zlokalizowanego w Niemczech i w krajach skandynawskich. Niecodzienny w Polsce przyjazny klimat dla biznesu, w tym dla biznesu międzynarodowego, przynosi rezultaty.

W miastach sprawdza się demokracja bezpośrednia: ludzie niemal osobiście znają przedstawicieli władz miasta i bezpośrednio oceniają efekty ich pracy. Skala działania uniemożliwia epatowanie wyborców uśrednionymi statystykami. Albo coś jest, albo nie ma, i to widać

@RY1@i02/2014/174/i02.2014.174.000000400.803.jpg@RY2@

Andrzej K. Koźmiński prezydent Akademii Leona Koźmińskiego

Andrzej K. Koźmiński

prezydent Akademii Leona Koźmińskiego

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.