Frustracje na własne życzenie
Nasze społeczne rozczarowania wynikają z prostej przyczyny: za dużo oczekujemy od życia. W dodatku dobieramy nieodpowiednie narzędzia, aby te nasze marzenia zrealizować
Ktoś mądry powiedział kiedyś: rewolucje nie wynikają z tego, że biedni mają mało, a bogaci za dużo. Wybuchają, ponieważ biedni, choć mają coraz więcej, to w pewnym momencie widzą, że nigdy nie będą mieć tyle, co bogaci. Oczywiście pogłoski o rewolucji w Polsce wydają się nieco przesadzone, ale rację miał Bronisław Komorowski, który będąc jeszcze prezydentem, stwierdził w zawoalowany sposób, że na innych kandydatów prezydenckich zagłosują tylko frustraci. Patrząc na wyniki wyborów, można stwierdzić, że stopień frustracji wśród nas jako społeczeństwa jest stosunkowo duży. Oczywiście można by w tym miejscu przytaczać najróżniejsze badania socjologiczne, które pokazałyby, że jesteśmy coraz mniej zadowoleni z polityków, nie mamy na kogo głosować i w ogóle przyszłość jest według nas niepewna. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś po ulicach jeżdżą lepsze samochody niż ćwierć wieku temu. Problem w tym, że te auta i tak są gorsze niż w sąsiednich Niemczech czy nieco dalszej Wielkiej Brytanii. Wydaje się, że wielu z nas po czasach przełomu oczekiwało tego, że Warszawa wkrótce będzie jak Berlin, Gdańsk jak Hamburg, a nadwiślańskie Nowe Wsie jak zaodrzańskie Neudorfy. Nic z tego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.