Dziennik Gazeta Prawana logo

Bajki pani poseł

Dozwolony użytek edukacyjny to taki wyjątek, który pozwala nauczycielom w szkole wyświetlać uczniom filmy czy rozdawać ksero fragmentów książek nie martwiąc się o prawa autorskie. Sejm przyjął nowelizację w wersji pozwalającej na to wyłącznie instytucjom naukowym i uczelniom. Nie zgodził się na rozszerzenie tego przywileju na biblioteki, muzea czy organizacje pozarządowe. Miałem okazję wysłuchać w Tok FM pasjonującej dyskusji na ten temat. Jarosław Lipszyc z Koalicji Otwartej Edukacji tłumaczył, że w bibliotekach czy świetlicach nie będzie można organizować nawet zwykłej prezentacji. Wcześniej trzeba by bowiem dostać zgodę i zapłacić tantiemy od każdego pokazywanego w niej zdjęcia. Spotkało się to z ostrą ripostą posłanki Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej, przewodniczącej sejmowej komisji kultury i środków przekazu. Dowodziła, że biblioteki czy NGO-sy nie ucierpią, bo będą mogły posłużyć się prawem cytatu. Bo gdy ona co roku chodzi do zaprzyjaźnionej fundacji, czytać dzieciom bajki, to robi to właśnie w ramach prawa cytatu.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.