Oręż niezadowolonych
W świadomości publicznej zagościła na dobre dopiero po wyborach prezydenckich. Armia osób, które zarobkują na zleceniu, dziele lub na własny rachunek - bo o niej mowa - dostała wczoraj z rąk Trybunału Konstytucyjnego oręż do walki o poprawę swojej sytuacji życiowej. Nie jest to może broń masowego rażenia, bo możliwość tworzenia związków zawodowych nie spowoduje automatycznie poprawy warunków zatrudnienia. Ale to dobry prognostyk - instytucje państwa powoli dostrzegają wreszcie główne źródło frustracji milionów Polaków, czyli konieczność wykonywania słabo płatnej pracy, bez żadnych uprawnień i stabilności. Gdyby obecny rząd zachował się jak urzędujący prezydent po żółtej kartce w I turze wyborów, jutro rano premier powinna zwołać konferencję prasową i przedstawić gotowe propozycje zmian w przepisach po wczorajszej decyzji TK. I tym razem nie byłby to falstart. Jeśli bowiem rządzący nadal będą udawać, że samozatrudnieni sami - wcale nie pod przymusem - zakładają firmy, że zleceniobiorcom jest tak dobrze, że w ogóle nie myślą o prawie do urlopu czy okresach wypowiedzenia umowy, że dzieła wcale nie zawiera się po to, żeby nie płacić na ZUS, to szybko przestaną być u steru władzy. Bo tych zatrudnionych na niestandardowych kontraktach przez ostatnie lata przybyło tak dużo, że dziś to oni mogą zdecydować o wyniku kolejnych wyborów. A więc o losie tych, którzy przez ostatnie lata skrzętnie przymykali oko na ich bolączki.
@RY1@i02/2015/106/i02.2015.106.000000200.802.jpg@RY2@
Łukasz Guza
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu