Kiedy pani Kasia staje się sądem
Komentarz tygodnia
Dawnymi czasy, gdy ludzie jeszcze lubili czytać relacje z procesów, byłem reporterem sądowym. Więcej czasu spędzałem w sądowych murach niż w mej ówczesnej redakcji. Dzisiaj bywam w nich od wielkiego dzwonu, zwłaszcza w tych niższej instancji. Może właśnie dlatego z takim zdziwieniem odbieram rozluźnienie podczas niektórych rozpraw. Radcowie prawni w togach z niezapiętymi guzikami, adwokaci spóźniający się na rozprawy i zajmujący miejsce bez słowa wytłumaczenia, grające różnymi melodyjkami komórki. Ba, słyszałem niedawno, jak pewien adwokat rozpoczął swe wystąpienie od słów: "pani sędzio". Czemu nie "pani Kasiu"?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.