Kraj obywateli bez głosu
Wszelkie lamenty na temat sprzedaży prywatnemu inwestorowi kolejki linowej na Kasprowy są co najmniej dwa lata spóźnione. To dobry przykład pokazujący, jak u nas nie funkcjonuje debata publiczna
Kasprowy w obcych rękach - to hasło połączyło "Gazetę Wyborczą" i tygodnik "Do Rzeczy". Wybuch ogromnego niezadowolenia z prywatyzacji Polskich Kolei Linowych jest związany z tym, że w styczniu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zgodziło się na "przejęcie ziemi przez cudzoziemców". Warto podkreślić, że była to formalność. - Nasza decyzja jest konsekwencją działań gmin podhalańskich, które współtworzyły spółkę Polskie Koleje Górskie - tłumaczy nam Małgorzata Woźniak, rzeczniczka prasowa MSW. - Minister spraw wewnętrznych wydał decyzję po zasięgnięciu opinii MON, resortu rolnictwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i wojewody małopolskiego. Nie mieliśmy żadnych podstaw prawnych, by tego nie zrobić - dodaje urzędniczka.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.