Bariera myślowa
Upewniam się, że dobrze zrozumiałem: GDDKiA chce rozdzielać jezdnie na zwykłych drogach barierami liniowymi, żeby całkowicie wyeliminować zderzenia czołowe. "Chcemy, by było u nas bezpiecznie jak w krajach skandynawskich" - orzekli Panowie w szarych garniturach. Przykro mi chłopaki, ale nie odrobiliście lekcji z geografii, a w dodatku żaden z Was nigdy nie był w Szwecji, Norwegii ani Finlandii. Ale ja byłem, więc pozwólcie, że opowiem wam to i owo. Otóż te trzy kraje zajmują obszar czterokrotnie większy niż Polska, przy czym zamieszkuje je zaledwie 19 mln osób. Ponadto mają doskonale rozwinięte linie kolejowe, a bilet lotniczy ze Sztokholmu do Kiruny jest tańszy niż przejazd tramwajem z Mokotowa na Żoliborz. Co to wszystko oznacza w praktyce? Wyobraźcie sobie, że między Warszawą a Terespolem nie ma absolutnie żadnego innego miasta, a jedyne oznaki życia, na jakie możecie natknąć się po drodze, to mech porastający znaki i słupy. Pewnego lutowego dnia przejechałem jedną z głównych norweskich dróg 300 kilometrów i minąłem po drodze zaledwie dwa samochody, z których jeden był odśnieżarką. Innym razem pojechałem w sierpniu do Szwecji i choć przejechałem 500 km, nie znalazłem nawet jednego pola kukurydzy, rzepaku albo pszenicy. Nie było tam zatem także kombajnów ani traktorów tamujących ruch. Ruch, którego - przypominam - i tak nie było.
Mam zatem do Was gorącą prośbę Panowie z GDDKiA: zanim kolejnym razem przyjdzie Wam do głowy powoływanie się na "system skandynawski", chociaż zadzwońcie do kogoś, kto tam był. A najlepiej wyjdźcie zza swoich nowych biurek i zróbcie coś naprawdę pożytecznego - wyasfaltujcie mi dojazd do domu.
@RY1@i02/2015/002/i02.2015.002.00000020a.802.jpg@RY2@
Łukasz Bąk szef sekretariatu redakcji
Łukasz Bąk
szef sekretariatu redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu